Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Fantastyka · 11 min czytania

02. Prawdziwa Siła

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Siedziba Salvadora była ogromna niemal jak dwa boiska do piłki nożnej razem wzięte. Esther szła wydeptaną ścieżką prosto do ogromnych drzwi, które pokrywały różne dziwne zdobienia. Rozmasowała kark i weszła do środka. Udała się na górę po schodach. Chciała znaleźć informatora w dwa dni, ale chyba nie zrobi tego tak szybko jak myślała na początku. David, mimo, że był człowiekiem, działał szybko. Westchnęła i wchodząc do komnaty, którą zajmowała, ściągnęła z siebie płaszcz, który rzuciła na łóżko. Przetarła dłonią twarz i pozbawiając siebie ubrań, przeszła do łazienki. Gorący prysznic powinien rozluźnić napięte dotąd mięśnie i oczyścić umysł. Woda smagała jej ciało i moczyła czerwone włosy, z których spływała farba. Schwyciła końcówkę włosów w palce i zmarszczyła nieznacznie brwi. Znowu czeka ją farbowanie. Wychodząc spod prysznica owinęła się białym ręcznikiem i wróciła do pokoju. Na łóżku siedział Dean Salvador. Czarne włosy mężczyzny opadały na jego ramiona, a niektóre pasma zasłaniały część twarzy. Skórzana kurtka, którą miał na sobie przylegała mocno do pleców mężczyzny jakby miała zaraz pęknąć. Dean wstał, zaczesując dłonią przydługawe włosy do tyłu. -Szybko wróciłaś. Co z informatorem?- zapytał, zerkając kątem oka na sylwetkę Esther. -Dowiedziałam się kilku nieistotnych rzeczy. Ważne jest, że robił interesy z nami jak i wilkołakami. Pewnym, więc jest, że znając nasze sekrety może wiele zażądać. Jak mogłeś być taki głupi i pozwolić człowiekowi dowiedzieć się o nas czegoś więcej niż to konieczne? Esther zmarszczyła brwi. Podeszła do szafy. Z dolnej półki wyciągnęła bieliznę. Zrzuciła z siebie puchowy ręcznik, a ten opadł wolno na dywan. -Nie podejrzewałem, że David może okazać się zdrajcą.- Dean nie spuszczał wzroku z dziewczyny, która ubierała właśnie czarną bieliznę.- Po drugie sama mówiłaś, że można mu zaufać. Krutch przeklęła pod nosem. To prawda, powiedziała to może jakieś cztery miesiące temu, a teraz David ot tak znika. Zacisnęła palce na jednym z ramiączek biustonosza. Do tej pory nie myślała o Davidzie jak o wrogu, ale im dłużej go szukała tym wiedziała, że mężczyzna dokonał wyboru, chcąc po prostu oderwać się od wojny wampirów z wilkołakami. -Teraz nie pozostaje nam nic innego jak po prostu go znaleźć i… Zabić.- odparła. Sięgnęła po koszulkę i sprane jeansy. Ubrała się i spojrzała na Deana. Salvador wydawał się być zamyślony, przez co na jego czole pojawiło się kilka zmarszczek. -Nie zabijemy go, a przemienimy.- powiedział w końcu. Esther wyczuła w powietrzu dziwne wibracje. Spojrzała na Deana, marszcząc groźnie brwi. -Zwariowałeś ? Przecież Dean, nie mo… -Tym, który rządzi jestem ja. Tym, którego masz słuchać jestem ja i tego, którego rozkazy masz wykonywać także jestem ja.- przerwał jej ostro.- Jesteśmy przyjaciółmi, oboje to wiemy, ale pozwól, że sam zajmę się Davidem, skoro ty jesteś w tej grze tylko pionkiem, figurą poświęcenia. -Figurą poświęcenia, co? – prychnęła. Minęła Salvadora, ich ramiona zetknęły się przez krótki moment, a potem Esther wyszła z pokoju, trzaskając drzwiami. Ogarnęły nią dziwne uczucia. Skoro była tylko figurą w rękach Salvadora, to właściwie, po co żyła? Zza czasów Charlesa nikt nie odczuwał przepaści między Królem, a podwładnymi. Charles sam, bowiem powtarzał wiele razy, że wszyscy są jego dziećmi, że ich kocha, ale to zupełnie inna sprawa. Zawinęła kosmyk mokrych włosów za ucho i ruszyła w stronę Krypty. Szła szybko, niemal biegła. Musiała zobaczyć Charlesa. Opowiedzieć mu o tym, choć pewnie nie uzyska odpowiedzi ani pocieszenia. Charles miał rządzić dopiero za dwieście lat, a do tego czasu władzę pełnił Dean. Prychnęła mimowolnie pod nosem. Weszła do środka, przez masywne metaliczne drzwi i zamknęła za sobą. Nie chciałaby ktoś jej przeszkadzał. Esther objęła Kryptę wzrokiem. W pomieszczeniu panował półmrok, jedynie przez czarne zasłony, które widniały przy każdym oknie, wpadały nikłe promienie słońca. Postąpiła kilka kroków do przodu. Stanęła przed dużą trumną. W niej leżał śpiący mężczyzna, w którego ciało powbijano kilkadziesiąt rurek, przez które płynęła krew od dziwnego urządzenia przytwierdzonego do sufitu do krwiobiegu. Esther spojrzała z troską na twarz mężczyzny. Trupioblady kolor, kontrastował z fioletowymi żyłami, które widoczne były pod skórą. A mimo tego, Charles wyglądał spokojnie, niemal jakby sen był dla niego ukojeniem po latach cierpienia. -Charles…- Krutch złapała w dłoń rękę śpiącego.- Tyle rzeczy wydarzyło się pod twoją nieobecność. Dean, ogłupiał. Zaufał człowiekowi, a nigdy nie powinien tego robić. Co poradzić, Charles ? Wstrzymała na chwilę oddech i gorączkowo wlepiła wzrok w twarz Charlesa. Przez chwilę myślała nawet, że mężczyzna za chwilę otworzy oczy, uśmiechnie się i wstanie, jednak z upływem kolejnych minut to pragnienie wygasło. Charles się nie obudzi, nie teraz.

~*~

Siedząc w swoim mercedesie Esther dokładnie obserwowała jak banda mężczyzn znęca się nad jakąś dziewczyną. Zazwyczaj nie interesowała się takimi rzeczami. Usadowiła papierosa w kąciku ust i podpaliła, po czym zapalniczkę rzuciła na tylne siedzenie. Zmrużyła oczy. Wątła blondyna wyrwała się mężczyznom, ale nie na długo, bo zaraz jakiś grubas, schwycił ją za nadgarstek i z impetem popchnął na chropowatą ścianę. Krutch warknęła coś pod nosem. Nie powinna się wtrącać, ale kiedy zobaczyła, że dziewczyna posiada białe skrzydła z tyłu pleców, coś w niej pękło. Blondynka musiała być jednym z eksperymentów jakiegoś popieprzonego…

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%