Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Fantastyka · 6 min czytania

02 ThE BroKen pIeSy & KrTEt (tHE PRZYGods oF BókiN

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Gdy Bókin oprzytomniał i rozkleił swoje oczy zaklejone wiaterową śliną i łzami, ujrzał przed sobą zielone i kwieciste łąki Zielonego Wągra. Niebo było błękitne, świeciło słońce. Gdy wstał z pogniecionych przez siebie kwiatków, lekko zakręciło mu się w głowie. Lecz był tak szczęśliwy, że nie zwrócił na to najmniejszej uwagi. Podskoczył energicznie do góry, przy czym jego warkoczyki na piętach uderzyły w tył łysej głowy. - Jestem na Zielonym Wągrze!!! - krzyknął mocno, a jego głos odbił się echem po krainie. - Teraz muszę odnaleźć Zęka i opowieddzieć mu co mi się przytrafiło.Wokół niego latało pełno Notenlenów, dziwnych owadów. W swoim życiu widział je po raz pierwszy, ale dużo czytał o nich w "Ksiendze Skawengerowskiej Szejset". Bardzo go fascynowały. Nagle jeden z nich podleciał bardzo blisko. Zostawił po sobie Fryzjerską Bakterię firmy WILCZYSOK. Zgolił kawałek pięty Bókina, a ten oszołomiony bólem i stratą dużej części zasobów życiowych upadł na miękką trawę. Wiedział dlaczego tak potraktowały go Notenleny. Czytał o tym. Robiły tak z każdym intruzem, który pojawia się na Zielonym Wągrze pierwszy raz. Był to pewnego rodzaju "chrzest". Kiedy ogłuszający, szatański śmiech Fryzjerskiej Bakterii ucichnął, Bókin wstał. Poczuł się trochę lepiej, lecz nadal był osłabiony. Musiał coś zjeść, ale nie bardzo wiedział co. Ruszył po chwili w drogę, nie miał innego wyboru. Miał nadzieję, że znajdzie coś czym mógłby uzupełnić życiowe zapasy, zgolone przez Bakterię. Postanowił, że nie ma czasu by dłużej z tym zwlekać, postanowił więc że przyspieszy przemieszczanie się. Biegł, przeskakując wielkie głazy, uradowany ze swojej przygody. Chmary Notenlenów latające wokoło rozplaskiwały się o jego łyse czoło. Nie było to dla niego przyjemne, ale nie było też na tyle nieznośne, żeby się tym przejmować. Wciąż biegł, aż dotarł do miejsca w którym znajdował się Ózdrowiciężki Staf. Zatrzymał się na chwilę, by się rozejrzeć. Dawno tyle nie biegał, był zdyszany. Postanowił, ze sobie tu odpocznie. Miał także nadzieję, że może znajdzie coś do zjedzenia. Wszedł do Stafu i zaczął myć czoło. Martwe Notenleny nie chciały z początku schodzić, ale wielka moc wody zrobiła swoje. Przerwał kąpiel na chwilę by podrapać się po garbie, gdy nagle za plecami usłyszał lekki, bardzo tajemniczy szelest. Odwrócił się szybko i zobaczył przed sobą Piesa. Wzdrygnął się straszliwie, na widok tego kruchego i kościstego stworzenia wyglądem przypominającego psa ze świata ludzi. Pies kwilił groźnie, grożąc Bókinowi śmiercią. Skawenger nie bardzo wiedział co zrobić. Czytał to i owo o tych stworach i wiedział tylko, że są one bardzo kruche i łamliwe. Postanowił to wykorzystać. Szybko wyskoczył z wody robiąc w powietrzu gwałtowny i szybki obrót do tyłu. Wylądował obok Piesa. Ten zaskomlił (już teraz nie groźnie) i zdezorientowany i zagubiony stanął na

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%
02 ThE BroKen pIeSy & KrTEt (tHE PRZYGods oF BókiN — czytnik · opowiadania