Inne · 2 min czytania
1,2,3,4,5...
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Od rana bez przerwy padał śnieg. Świat powoli znikał pod miękkim, białym puchem, jakby ktoś wymazał z niego wszystkie kolory. Śnieżny dywan stawał się coraz grubszy, przypominając wreszcie ogromną kołdrę, otulającą wszystko dookoła. Zawsze zastanawiało mnie jakie to uczucie, leżeć pod tym miękkim przykryciem. Któregoś dnia wybiegłem z domu na podwórko i położyłem się na ziemi, czekając aż zasypie mnie śnieg. Płatki były drobniutkie i długo tańczyły w powietrzu zanim wreszcie spadły na ziemię. Leżałem tak kilka godzin, czując jak powoli ogarnia mnie chłód, a całe ciało sztywnieje z zimna. Pod wieczór nie było mnie już widać i wyobrażałem sobie, że teraz zapadnę w głęboki, zimowy sen i zbudzi mnie dopiero pierwszy, wiosenny promień słońca. Najbardziej utkwiło mi w pamięci oczekiwanie i związane z nim emocje. Jak długo jeszcze? Czy wytrzymam do końca? Podobnie było gdy leżałem na środku ulicy, licząc do dziesięciu i czekając na pojawienie się jakiegoś samochodu. Byłem ciekaw