Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Fantastyka · 6 min czytania

1. - Nowy początek.

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

- Chyba sobie żartujesz. – powiedziałam kiedy ujrzałam Ashley stawiającą przede mną miskę z płatkami śniadaniowymi. Śmiałam się w duchu z rozbieżności między nami. Ja byłam wysoka, szczupła, miałam długie, czarne włosy, błękitne oczy, nienaganną cerę, długie rzęsy i byłam uważana przez męski ogół za piękną. Moja przybrana siostra zaś była niską, pulchną blondynką, którą męczył od lat trądzik młodzieńczy i miała w miarę normalne imię ( o moje mogłam winić tylko matkę która cierpiała na nadmiar wyobraźni). Ash spojrzała na mnie wyraźnie zadziwiona. - Nie jem. Nie potrzebuję jedzenia żeby żyć, Ashley. Czyżbyś zapomniała?-

Ta zrobiła obrażoną minę.

- Powinnaś być dla mnie bardziej wyrozumiała. Przecież wiesz, że nigdy dotąd nie miałam okazji przebywać z istotą twojego pokroju.- wytłumaczyła się wzruszając ramionami. Prychnęłam lekceważąco. A powinnam się obrazić – pomyślałam.

- O matko. Ashley, tylko dlatego, że jestem trochę ulepszonym typem człowieka nie musisz mnie traktować jak przybysza z kosmosu. A do czynienia miałaś, choćby z naszym ojcem.

Blondynka pokiwała głową na nie.

- Nie miałam okazji go poznać. Widziałam go tylko z daleka I tyle mi starczyło. Cieszę się, że nie mieszka z nami. Musiałabym sprzątać więcej tych czarnych piór, które zostawiasz w swoim pokoju jak jakiś pospolity ptak – fuknęła Ashley. Wstałam.

- Ashley, jestem wyrozumiała, ale teraz przegięłaś. Nie mam zamiaru iść z tobą do tej całej szkoły. Pójdę sobie sama. I nikt nie będzie mnie tu wyzywał od ptaków! I to w dodatku pospolitych! - pobiegłam do swojego pokoju – Zdawało mi się, że wiesz, że z racji mojej “pracy” żniwiarki ciemności jestem aniołem, a aniołki mają skrzydełka. - dodałam ironicznie, krzycząc żeby moja głucha siostra mnie usłyszała. Zajęłam pakowaniem się mojej szkolnej torby. Na mój szkolny ekwipunek składało się kilka zeszytów, długopis, ołówek (wszystko oczywiście pożyczyłam od Ashley), mój iPod I PSP. (Może z racji tego, że byłam jednym z młodszych żniwiarzy znałam się na nowinkach technicznych i to hobby pozwalało mi się czuć jak człowiek.) Zarzucając torbę na ramię zbiegłam lekko po schodach. Nie zaszczycając Ash spojrzeniem spytałam:

-Mogę wiedzieć jaki masz plan co do mojego nagłego pojawienia się w Liceum Covington?

Młodszej pannie Wander zaróżowiły się policzki.

- Cóż, będę udawać, że jesteś moją kuzynką, która przyjechała tu z wymiany szkolnej z Włoch. Pasuje? - spytała mierząc mnie wzrokiem. Kiwnęłam głową.

***

Dzień był słoneczny i ciepły, mimo chłodu jakiego czułam od idącej obok mnie Ashley. Żeby dotrzymać mi tempa musiała bardzo szybko przebierać nogami.

- Des, czy ty celowo, żeby mnie dobić, założyłaś buty na obcasie? Chcesz jeszcze zwiększyć diametralną różnicę między nami?! - spytała zdesperowana, a ja pokiwałam przecząco głową.

- Co ja poradzę, że kocham obcasy? Ashley, trzeba było ubrać się lżej, pocisz się I za chwilę puder spłynie ci z twarzy.…

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%
1. - Nowy początek. — czytnik · opowiadania