dom-ogrod · 4 min czytania
14 czerwca
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Pogoda dzisiaj od rana jest całkiem fajna czyli słońce, sucho i nie za gorąco, mogłam więc zerwać kwiaty koniczyny na kolejną porcję nalewki. Koniczyny jest bardzo dużo i nawet nie widać, że coś było zerwane. Tak sobie myślę, że zrobię jeszcze po parę słoiczków syropu i miodu, bo szkoda tyle dobra zmarnować, ale muszę się spieszyć, gdyż trawa na podwórku wyrosła już prawie na metr i mama się bardzo denerwuje. Pewnie za kilka dni już nie wytrzyma i zamówi sąsiada z kosą do zrobienia z nią porządku. Sami nie kosimy, nie bardzo ma kto, a poza tym nie mamy w tej chwili kosiarki i chyba już nie kupimy ponieważ zwykła się na wysokiej trawie po prostu nie sprawdza, a u nas się kosi rzadko, 3 razy w sezonie. Częściej kosić nie będziemy, bo i po co, ani ja ani mama niziutko koszonych angielskich trawników nie znosimy. Obie lubimy trawę wyższą, z kwiatami polnymi i ziołami, pachnącą, typu łąki i raczej przyzwyczajeń nie zmienimy. Zresztą to by nie miało sensu, by u siebie na posesji trawę krótko ścinać, a za ziołami wędrować daleko od domu po łąkach i ugorach...
A jutro mam zamiar zrobić syrop z kwiatów bzu czarnego, który już w pełni rozkwitł i jeszcze parę dni, a zacznie się sypać. Bez też w tym roku pięknie obrodził z tym, że ja go sporo potrzebuję, robię z niego i nalewki i syropy i dodaję go do dżemów. Całe szczęście, że u koleżanki w ogrodzie też czarny bez rośnie, to mi kwiatów odstąpi...Jutro idę zebrać i może przy okazji usłyszę trochę ploteczek...Przydało by się trochę pobyć z ludźmi, tak na luzie dla przyjemności choćby z tego powodu, że ostatnio prawie z domu nie wychodzę i nikogo nie goszczę u…