Fantastyka · 7 min czytania
14 października
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 2
Dziennik neuronowy 1 październik 3012 r
Znów sama z myślami. Zatopiona w ciszy i mikroskopijnej gęstwinie maszyn. Ale one nie żyją. Ich myśl nie wybiega poza określone programem schematy. Nie żyją i nie dają życia. Potrafią jedynie sztucznie życie podtrzymywać. Wydłużać w nieskończoność każdy dzień skazany na samotność i bezsilność. Obrazy zlewają mi się w głowie. Program snów już znam na pamięć. Dziś stanę się małą Gerdą. Już czuję zapach dziecięcego świata i chłód mokrej trawy na bosych stopach.
Dziennik neuronowy 2 październik 3012 r
Raport sezonowy nr 895:
1281 dni od wybuchu na Centurionie od 792 dni brak jakiejkolwiek łączności z innym obiektem położenie względem Ziemi [45625465nkm; 5486321565nmk; 55161,54141nkm] stan głównego generatora [75% mocy] wszystkie systemy sprawne 1 osoba ocalona w pełnej symbiozie z O.B.E.* kurs stały; silniki wyłączone
Nie czuję głodu, zimna, bólu. Czasem myślę czy w ogóle jeszcze coś czuję. O.B.E. całkowicie we mnie wrósł. Wchłonął moje życie. Mnie już nie ma. Tylko te myśli. Nad nimi maszyny nie mają władzy. Nawet jakby chciały to nie pozwoli im na to program. Błędne koło. Czy tak wygląda śmierć?
*O.B.E. – Ogólnoustrojowy Biosystem Energetyczny
Dziennik neuronowy 3 październik 3012 r
Część 22 / 2
Tylko myśli. Urywki wspomnień. Czasami chyba płaczę, ale nie czuję łez ani ich ciepła na policzkach. Wciąż to samo światło. Sztuczne. Wrogie. Tylko w snach widzę je naturalne. Jak cudownie razi w oczy i ogrzewa. Prawdziwe ciepło słoneczne na mojej twarzy. Ocalałam. Tylko w jakim celu?
Dziennik neuronowy 4 październik 3012 r
Sen. Mamo tak dobrze mi tu. Najchętniej nigdzie bym nie wyjeżdżała. Poznałam miłość. Mamo ja kocham. Jest tak jak mówiłaś a nawet piękniej. Teraz wiem już że nigdy nie będę sama.
Otwieram oczy. Nie lubię tego snu. Ten boli mnie najbardziej. To było tak dawno. Ale wydaje się jakby wczoraj. Kim wtedy byłam a kim jestem teraz? Tęsknię. Jeśli mam jeszcze serce to rozbite i rozdarte na miliard części. Wszystkie w jedno miejsce wpatrzone. Jakaś niewygasła dotąd iskra nadziei karze im trwać w pustce kosmosu. W jego nieogarniętej ciszy mój krzyk ginie jak ziarenko pisanko w pustynnym morzu. Zasypiam. Ten dzień przywołał najskrytsze obrazy.
Dziennik neuronowy 5 październik 3012 r
Trwam w stanie letargu. Jest teraz tak naturalny jak kiedyś powietrze na Ziemi. Tylko kolory są mniej wyraziste. Czas względny zupełnie. Trudno go w ogóle zauważyć gdy wczoraj i dziś niczym się nie różni. Jestem spokojna. Mogę słuchać dowolnej muzyki wgranej na komputer pokładowy. Mogę poczuć smak dowolnej potrawy z jego bazy danych. Ale teraz wszystkie już smakują tak samo. Pamiętam zapach prawdziwego jedzenia. Przecież kiedyś moja wędrówka się skończy. Co się zaczęło musi się skończyć.
Dziennik neuronowy 6 październik 3012 r
Płynę wśród gwiazd. Wycieczka trwa. Poznałam chyba wszelkie możliwe zakamarki swojej duszy. Samotność znam z każdej strony. Teraz błądzę jedynie po wydeptanych ścieżkach. Pogubiłam się już w sobie. Nie wiem czy to jeszcze ja czy…