Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Horror · 6 min czytania

1990 - Zombieland cz1

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Kal udał się na Mount Chilliad – tam mógł pobyć sam . Wściekły jak wilk, biegł na jednym oddechu, mijając po drodze dziwnego człowieka – miał cały pysk w pianie, co nawet w biegu rzucało się w oczy . Kal przebiegł przez las sosnowy i stanął przed pionową ściana góry . Wymamrotał coś pod nosem i zaczął się wspinać . Po kilku minutach wspinaczki dotarł do skalne półki po której szedł dalej . Po kilku zakrętach nastąpił na uszkodzony fragment ścieżki który osunął się mu pod nogami - O w mordę – pomyślał i szybko cofnął się do tyłu . - Dobra, skaczę – i jak powiedział tak zrobił . Kiedy dotarł na szczyt usiadł na kłodzie . - Dlaczego !? – wykrzyknął i z impetem kopnął leżący obok kamień . Nagle usłyszał w oddali krzyki – tak …. Krzyki jakich jeszcze nigdy wcześniej nie słyszał . Bez namysłu ruszył z powrotem do wioski . - Jeszcze kawałek – mówił sobie biegnąc wypaloną niedawno łąką . - Shit ... no jeszcze tego mi brakowało – powiedział wpadają po pas w błoto . Powoli wygrzebał się z błota i ruszył dalej. - Hmmm…. Co to za zapach ? – powiedział wciągając swąd palonego mięsa . Wszedł na werandę swojego domu . - Co tu tak cicho – pomyślał idąc w głąb salonu . Nagle coś usłyszał . Chwycił w dłonie maczetę wiszącą na ścianie – muszę dodać , że był to dar ciotki Terimeny – i powoli zaczął wchodzić za górę . Wrrrrr ! - Co to jest ? – zastanawiał się w głębi duszy . Maczeta ślizgała mu się w dłoniach , ponieważ był cały zlany potem . Nagle cos wyskoczyło , a właściwie spadło z góry i przetoczyło się po schodach . - Tego za wiele – powiedział i wyszedł na balkon, zatrzaskując za sobą drzwi. - Co to jest do cholery ? O Boże , nie … to niemożliwe …. Przecież to zombie ! nie to musi być zły sen … ale jak ? Cholera jasna jak !? Nagle do jego uszu dobiegło końskie rżenie . Mała grupka zombie próbował się dobrać do konia przywiązanego do barierki obok posterunku szeryfa . - Mogę uciec …. Tak to jedyne wyjście . Cofnął się do tylu po czym wykonał skok z balkonu . Biegiem ruszył w stronę zombie . Plask ! Głowa jednego z zombie została przecięta na pół obryzgują krwią wszystko dokoła . Pozostałe zombie jak gdyby zdezorientowane rzuciły się na świnię która uciekła z zagrody i w tym momencie przebiegał przez uliczkę miasteczka . Kal dosiadał konia, gdy usłyszał ogłuszający pisk, po czym przez miasteczko przelała się fala szczurów, a za nią – jak zauważył Kal – biegła cała horda zombie. Kal szybko przeciął uprząż konia i zaczął uciekać . Zombie natychmiast zaczęło ścigać Kala mają nadzieję na choć trochę Świerzego mięsa . - Jeszcze trochę i będę w Los Santos - pomyślał i dodał gazu . Grupa Zombie już dawno zrezygnowała z pogoni i postanowiła zastawić pułapkę na pociąg . Kal dotarł do Los Santos . Niebo nie było tu takie jak w jego miasteczku . Było ciemne , a zewsząd unosił się zapach zgnilizny . - Śmierdzi jak u Johna w pubie – pomyślał Kal wykrzywiając usta w lekki uśmieszek . Kal zwiedził miasto i…

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%