Biografia · 6 min czytania
2+1 część II
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Minęło sporo czasu, właściwie około pół roku. Co się zmieniło od września właściwie niewiele, poza tym, że coraz bardziej przywiązywała się do pewnych znajomych a może nawet przyjaciół. Nie lubiła tego słowa a może tak Jej się wydawało, zawsze jak się ma dużo "friendów" to się potem okazuję, że przyjaciele albo są znajomymi albo wrogami... Nigdy nie brała pod uwagę dosłowności tego terminu a może tak sobie wmówiła... Pewnego dnia do sielanki, w której trwała wkradła się chmura, przysłaniając wiecznie święcące słońce. Nigdy nie umiała w sobie tłumić problemów, a gdy to już zrobiła, w końcu wybuchała i cierpieli na tym zazwyczaj niewinni. Tak było też w tym przypadku. Jej wieczny spokój w domu został poważnie zachwiany przez pewne malutkie urządzenie zwane "modemem" każdy wie co to oznacza. Ona dowiedziała się nieco później, właściwie pod koniec wakacji tylko, że teraz trochę "przeginała" i sama o tym dobrze wiedziała. Siedziała na czatach albo "gg" a później nieprzytomna egzystowała w szkole i tak zataczało się koło. W jej nocne życie zaczął w końcu ingerować tata po pewnym zebraniu, gdy zobaczył oceny wściekł się i generalnie zabronił Jej włączać netu po 22 hmmm no niby normalne tylko, był jeden problemik Jej znajomi wbijali się około 21.30. Na początku przestrzegała warunku umowy, lecz z czasem odpuściła sobie. I to odzwierciedliło na Jej ocenkach albo osiągnięciach naukowych, jak Kto woli. Zagrożenie z Fizyki wiadomo jaką oceną, czyli w Jej odczuciu koniec świata. Nigdy nie była prymusem, ale nie była też na końcu po prostu średniak. A teraz dodatkowo miałaby szlaban na wszystko: telefon, net, telewizje czy nawet muzykę. Wiedziała, iż Jej tatuś jest do tego zdolny, ponieważ starsza siostrzyczka miała to samo za czasów chodzenia do ogólniaka. A Olek wcale się tym nie przejął dla niego takie problemy to standard. Wera miała podobne problemy i pogląd na to wszystko. Miały serdecznie dosyć szkoły, chciały wolne, ale to jeszcze tyle czasu, a tak naprawdę niecały miesiąc, ale dla nich to cała wieczność... Mimo tych wielu problemów na Jej oczach zaczęło zachodzić coś wspaniałego, tajemniczego a zarazem znanego od zarania dziejów mianowicie między Olafem a Weroniką zaczęła się tworzyć pewna nić przyjaźni a nawet czegoś więcej... spędzali ze sobą coraz więcej czasu, rozmawiali, śmiali się, z resztą te spojrzenia, gesty mówiły same za siebie . Weronika zawsze mu się podobała. Ona o tym wiedziała, poza tym Jej kumpela nie była typem osóbki, która nie ma powodzenia u płci przeciwnej, wręcz przeciwnie. Pewnego pochmurnego dnia, na długiej przerwie jak zwykle gadali we dwójkę oparci o ścianę, gdy Ją zawołali, podeszła do nich zaintrygowana tajemniczością w ich głosach. - Kinga chcemy Ci coś powiedzieć...- zaczęła Weronika - Nio?- odparła - Jesteśmy parą!- dokończyła Ta wiadomość zaskoczyła Ją na maxa, ale uśmiechnęła się.