Inne · 3 min czytania
20 dni
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Siedział smutny od wielu godzin wpatrując się w kałuże swoich łez, które spływały po jego czerwonym policzku. Co chwilę przecierał zaszklone oczy trzęsącą się z zimna ręką. Nie zwracał na nic uwagi, zimno, śnieg, to się nie liczyło, nie w tej chwili. Jego serce rozdzierała ogromna pustka, którą trzymał w drugiej dłoni. Oni wiedzą pomyślał i spojrzał na bawiące się dzieci po drugiej stronie ulicy. Było ich pięcioro. Bawiły się w sposób, którego mógł tylko pozazdrościć. Westchnął. Poczuł jak zimny wiatr okala jego delikatną skórę, czy to już koniec? -pomyślał. Nie, to jeszcze nie koniec -wynucił po chwili zastanowienia i spojrzał w pokryte ciemną płachtą zapomnienia niebo. Nerwowo przygryzał wargę, czując potężny ból, którego nie życzył nikomu, był tak wielki, że co chwilę kurczył się wypłakując ostatnie łzy. Marzył by pustka, którą trzyma w dłoni, w końcu zniknęła. Ku swojemu zaskoczeniu zaczęła powoli rozchodzić się w powietrzu. Ucieszył się. Wstał i przyglądał się z wielką dokładnością swoim dłonią. Ona znika ! Ona, ona zabiera moje dłonie. -Delikatne, białe paluszki zaczęły znikać wraz z pulsująca pustką. Przeraził się, nigdy czegoś takiego nie doznał. To jest…