Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Komedia · 7 min czytania

2012

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Sen mi się śnił. Z tych strasznych, co to całym swoim ciężarem pierś przygniatają, do zimnych potów doprowadzając. Śniła mi się Ojczyzna. Nie ta, którą moje oczy co dzień oglądają, ale taka ze starych historii, za dawnych czasów, malowana pędzlami defetystów pod zaborami obcych mocarstw. Rzadkie trakty kamieniem utwardzane na swych grzbietach siermiężne wozy nosiły, ciągnione przez styrane ciężką pracą woły. Dziadowizna w poszarganych łachmanach na żebry włóczona przez łasą grosza biedę, przewalała się przez błotniste dukty. Bosa dziatwa niczym rój kąsających pszczół czepiała się kraja płaszcza o choćby drobinę słodyczy. Miasto ku któremu z niemałym trudem powłóczyłem zbolałymi nogami, zdawało się jawić jedną ruiną. Zapadłe pogorzelisko przedmieścia zionęło gdzieniegdzie osmolonymi oczodołami wybałuszonych w niemym przerażeniu okiennic. Bezdache chałupy wołały o pomstę za krzywdę uczynioną łupieżczymi łapami żądnych krwi podpalaczy. Przygarbione baby za koślawymi straganami tuż przy pierwszym rzędzie obskurnych kamienic na mój widok jeszcze bardziej skurczyły się w sobie. Odzieniem mocno nie pasowałem do ich krajobrazu, z gruntu rzeczy, na pierwszy rzut oka, sprawiając wrażenie obcego. Wtedy uszu dobiegł głęboko basowy pomruk nieprzyjemnego dudnienia. Zza węgła wytoczył się wielki, stalowy potwór, na widok którego kto żyw pierzchał w popłochu, gdzie tylko mógł. Kątem oka dostrzegłem, jak ktoś wychylił się na skraju dachu pobliskiego domu, ciskając czymś w zielono zgniłą powłokę jadącej, kilku osiowej maszyny. Za nią podążała wielka ciężarówka wyładowana po brzegi żołnierzami. – Na pohybel Angolom! Śmierć Espaniolom! – wrzasnął ktoś ochryple. Niesiony instynktem, rzuciłem się pod najbliższą ścianę. Na stali pojawiły się żółte, okraszone białymi skorupkami plamy. Jaja na szczęście nie eksplodowały, ale smród zgnilizny porażał wyostrzone zmysły. W tym momencie w oczy rzucił mi się ogromny napis na odrapanej ścianie: EURO 2012 POMŚCIMY! – Przeklęci kibole! – usłyszałem nieopodal. – Gdyby burd z przyjezdnymi nie wszczynali, okupacji by nie było… Przekupka przemknęła obok do najbliższej bramy. Na burcie transportera widniały znaki armii brytyjskiej. Ciężarówka okazała się hiszpańska. Za nią kolejna, grecka. Z ostatniej, niczym potop, wylali się szwedzcy piechurzy w kapeluszach z wielkimi, okraszonymi piórami rondami oraz długimi muszkietami.. Strach zajrzał w moje gasnące oczy. Przede mną zamajaczył ogolony na łyso, o skrytej pod chustą pół-twarzą, kibol z wielkimi, wytatuowanymi, nagimi bicepsami, który rzucił się na szwedzkich wojaków z dzikim okrzykiem pełnym przekleństw. W panice rozrzuciłem na boki ramiona i zjawa prysła. Przytomność wyrwała mnie z koszmaru gwałtownym dzwonieniem. Przez moment orientowałem się, co łomocze o mój słuch. Drżącą ręką dorwałem budzik. Piąta dwadzieścia! Zaspałem… Niech to szlag! Zaspałem! Ochlapanie pomarszczonej nocną eskapadą twarzy, wzburzenie piany w ustach i pomachanie szczoteczką zajęło nie więcej niż jakieś trzy minuty. Wbiłem się we wczorajsze ciuchy i pokonując kilka schodków naraz, przedostałem się na parking. Wóz otworzył drzwi i przywitał mnie miłym, kobiecym głosem. Kazałem „odpalić” silnik, który przyjemnie zamruczał stonowanym, choć sztucznym, basem. Elektryczny motor żwawo pociągnął pojazd i ruszyłem ku autostradzie. Szansa, że zdążę na wodowanie lotniskowca nadal istniała. Jeśli się spóźnię, włodarze…

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%
2012 — czytnik · opowiadania