Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Psychologia · 8 min czytania

23.02.1998

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Siedziała na krześle zwinięta w kulkę przygladając się tylko małej żółtej kopercie migajacej w rogu... nawet jej nie widziała mimo ze miala w nia wlepiony wzrok.... czulem sie tak jakby patrzyl na posag... przy ekranie monitora lezal telefon... który swoim ruchem dawal znaki ze dzwoni... nie zauwazala tego... a moze nie mogla... byla taka pochlonieta myslami... jej oczy staly sie takie bezosobowe... wygladaly jak szklane kulki od których odbija sie swiatlo padajace z monitora... ten półmrok sprawial ze nie wiedzialem... naprawde... przeciez moglem zapalic swiatło... nie nie mialem na to siły. bałem sie ze zauwazy moje oczy... cale czerwone od płaczu....była ubrana w te czarno-czerwone spodnie i bluzeczke ledwo przysłanaijaca jej pepek...kocham kiedy tak wygladasz... tak ładnie... przyciagajaco... moze gdyby to mnie nie rozproszylo... gdzyby ...gdzyby.... patrzyłem na nia zadajac sobie tylko jedno pytanie... "Dlaczego zostwilem cie na tej imprezie?... Dlaczego z nim wyszlas... Dlaczego mnie zostawilas?"... potem wszystkiego dowiedzialem sie od twoich kolezanek... gdyby chociaz dał ci odrobine szczescia...ale nie to zwykly brutal... a moze tego bylo ci potrzeba?

-Kasiu?...Kochanie?... nie chcesz nic mowic to nie musisz.. moze tak bedzie lepiej... nie moge dlej byc z toba... nie potrafie... po tym co zrobilas

Przestalem na moment...nie moglem sie powstrzymac kiedy po raz kolejny wyobrazilem sobie... jaj i ta oblesna swinie która starala sie za wszelka cene wyładowac cala energie na niej... a ona nie braoniac sie tylko cieszac z tego pozwalala mu na wszystko...jej milczenia tylko pogarszało sprawe... teraz nie mial wapliwosci ze to prawda...

-Kasiu?...przykro mi... nie potrafie juz na ciebie patrzec po tym wszystkim.. nie potrafie darzyc cie takim szacunkiem jak dawniej... juz teraz nie mam do ciebie zadnego szacunku... oszukalas mnie i siebie ... zrobilas to czego obiecywalas nigdy nie zrobic... wiesz jak to boli?

spojrzalem na nia... jakby sie poruszyla... odczekalem chwile zeby dac jej szanse wytłumaczenia.... nic nie powiedziala...

-nie wiem któremu z nas jest bardziej przykro... mi czy tobie... o ile ty wogóle jeszcze posiadasz uczucia....

za duzo złsci musialem sie powstrzymac... przez otware okno widac bylo ulice...pusta ciemna ulice.. zagłebilem sie w nia wzrokiem... po chwili popatrzyle znowu na jej twarz... taka piekna... niewinna.. . delikatna... tak to oskonale do niej pasowalo do niedawna oddałbym za nia zycie... ale teraz... jszcze raz... ostatni raz spojrzal na jej twarz... podmuch wiatru odsunał jej z twarzy roztrzepana grzywke... wygladala teraz jak trup...cala blada i nieruchoma...

-zegnaj...

Po raz ostatni podszedłem by ja pocałowac.. nie odsuneła sie... zamarła... pocałowałem jej usta zimne..nieczule... obojetne... z wzrokiem skierowanym w podłoge odsunołem sie...deska..deska... stebrne kulki... opakowanie po tabletkach...jedno.. drugie... były wszedzie.. nie wierzylem... nie moglem uwierzyc co widze... dopiero tera uswiadomiłem sobie dlatego mnie nie powstrzymwala..dlatego nie zaprzeczała...podniosłem ja..z jej oczu prowadzily dwa waskie slady łez... wiec płakała kiedy to robila... starannie ułozyłem jaj w łóżku po raz ostatni postanowiłem poleżeć z nia chwile... przed ta cała szopka która zaraz miała sie zaczac...zadzwonil na policje i czekal... po raz ostatni dotkna jej włosów.. twarzy... po raz ostatni popłyneły łzy żalu... żalu do siebie.. żalu do świata... przeciz gdzyby nie ten autobus zdazyłby... ciało było jeszcze wiotkie mimo ze lodowate... to wszystko przez to otwarte okno...

Po dwuch dniach zadzwonili do mnie rodzice kasi... powiedzieli ze znaleźli kartke i

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%
23.02.1998 — czytnik · opowiadania