Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

filozofia · 7 min czytania

3310

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Pip pip pip pip pip pip PIIIP pip pip pip pip pip pip PPiiiP (That’s it!) Odbierz

- Słucham. - Cześć. Gdzie jesteś ? - Na mieście. - TAAAK?? To dzwoń do Kierowcy i wpadajcie do mnie. Mam wolną chatę. - Dobra. Na razie. - No nara.

Zakończ >Menu>Spis tel.>Szukaj>Opis:Ki>OK>Kierowca 607256876>Zadzwoń Dzwoni do... Kierowca dyyyyd... dyyyyd...

- Halo. - Co jest Kierowca? - Ssspoko. Co tam? - Jedziemy do Paszczaka. Dzwonił do mnie. - Dobra. To będę u niego o... dwudziestej. - OK. Weź zieloną bluzę. He he he... - ...eee... ha ha. OK. Na razie. - No nara.

Zakończ Menu *+ 19:56

Już dochodzę do wolnej chaty Paszczaka. Świeci się. Ciekawe czy Kierowca już przybył. Śmieszna jest sytuacja u nas trzech. Każdy z nas (miejscem gdzie mieszka) tworzy wierzchołki trójkąta równoramiennego, zbudowanego na planie naszego miasta. Otaczamy miasto. Miasto się dusi, i bynajmniej nie tylko przez uścisk boków naszego trójkąta. Po prostu to miasto umiera na trąd, szkorbut i syfilis. Całe rozkłada się, i zaraża zbierając obfite żniwo na niefortunnych mieszkańcach, którzy uwierzą, zaufają i zbliżą się zbyt blisko.. My, zwłaszcza w weekendy, szczepimy się. Szczepimy się na trąd, szkorbut, syfilis i tysiące innych chorób. I żyjemy. Mimo, że oddychamy szybciej niż inni, to żyjemy. Lecz musimy się bardzo starać, by rano, po szczepieniach nie obudzić się w łóżku z... naszym miastem.

Puk... Puk.... Dryn... Dryn...

- Nno czeŚŚĆ. - Cześć Paszczak. Jest już ten zjebek? - NOo jest. Wchodzisz?? - PrrrostE ! - mówię i wchodzę do gabinetu lekarskiego... będę się szczepił – Zrób kawkę. - OK. Wejdź na górę. Wchodzę po schodach na piętro. Jest i Kierowca. Ha, wygląda już jak niewyspany Chińczyk. Mao Tse Tung... Szczepienia pomagają zwęzić spektrum widzenia. Skupić się tylko na pewnych sprawach. Dzięki nim nie widzisz chorób, ale nadal zdajesz sobie sprawę, że istnieją, i że jesteś na nie narażony. To co robimy jest jak bezpieczny seks; musimy bardzo uważać aby prezerwatywa (cienka, ale rozciągliwa guma) nie pękła. - Cześć Mao! - Cześć. Co tam? Może dupkę? - Poczekam na kawę.

20:12

===={ ~~~

Teraz nie oddycham, gardzę tlenem. Jest za ciężki, to on przytwierdza mnie na stałę do podłogi. Chudnę choć waga ani rusz. - Taaa...~...aaa...~~ aaa... – mgła; przez króciutką chwilę nie widzę dwóch pozostałych wierzchołków – No i co tam? - ~~~ Ssspoko  !!! – odpowiadają wierzchołki powoli tworząc trójkąt.

_L&M__ ~~~

Zapalam papierosa. Pali cały trójkąt. Sześcian w którym się znajdujemy powoli wypełnia się dymem. - Ej panowie czy nie uważacie, że ludzie zaczynają przeliczać innych na pieniądze? Przecież coraz rzadziej pochlebstwem jest: „To jest spoko, fajny gość” a stwierdzenie, żę „To jest naprawdę bardzo wartościowa osoba” zakrawa na szaleństwo. Wszyscy zaczynają się zachowywać jak dziwki. I liczą. Buty – Adidas – 256 zł., bluza – Nike – 180 zł., pieprzone bokserki - Victoria’s Secret – 89 zł. „Ten gość to frajer. Co to jest 457 zł”. I tak myślą; i się sprzedają. I Bóg im daj rzeżączkę. I co? I Może jeszcze będą doliczać pieprzone 86 groszy. - Nie zgodzę się z tobą bo mi nie chciałeś pożyczyć złotówki. - mówi Mao – Nie, spoko. To prawda. To państwo jest jak jedna wielka latarnia. Pieniądze dają szczęście, to fakt, można kupić wszystko. Ale to okropnie ogranicza. Czy chcielibyście żyć wszystko mając załatwione, o nic się nie starając, o nic nie walcząc. Przecież to jest jak wegetacja, żadnych uciech. Przecież w

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%
3310 — czytnik · opowiadania