Inne · 9 min czytania
45 minut grozy
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
,, 45 minut grozy”
- Dziesięć, dziewięć... - Weź daj sobie spokój z tym odliczaniem!- oburzył się Darek ,poprawiając spadający plecak z ramienia- Czuje się jak bym szedł na egzekucję. - Bo idziesz.- powiedział niewysoki blondyn patrząc tępo w podłogę. - Fakt. Teraz mamy Niemiecki. Czy ktoś coś umie? Głupie pytanie... - Pięć, cztery... - Karzcie mu się zamknąć ,albo sam to zrobię. Dziesiątka. Dziesiątka czternastolatków stała przed salą do języka Niemieckiego, oczekując na skazanie. Każda lekcja tego języka niosła ze sobą lęk ,czy przerażenie. Nawet ci którzy swoją edukację mieli zamiar skończyć na gimnazjum, obawiali się tej godziny. Nie chodziło tu o przedmiot, ponieważ on i tak należał do nadobowiązkowych ,ale o nią- o nauczycielkę. Pani Maul nie od parady miała ksywkę demon czy rzeźnik. Same wspomnienie o niej wywoływało gęsią skórkę. Ta postać była znana wszystkim uczniom w tutejszej szkole. Owiana wręcz legendą. Tak naprawdę nikt nie wiedział nawet ,jak ona ma na imię. Uczniowie przechodzili na druga stronę ,gdy tylko widzieli jej drobną sylwetkę ,wyłaniającą się z ciemnych, szkolnych korytarzy. Innych nauczycieli rzadko widywano w jej towarzystwie ,ponieważ przeważnie przesiadywała w swej sali. Nie wychodziła z niej nawet na długiej przerwie. Zadziwiającym było to ,iż kluczyk do owego pomieszczenia znajdował się w drzwiach. Żadnemu dowcipnisiowi nigdy nie przyszło do głowy by go przekręcić. Nikt nie był samobójcą...A więc jak wspomniałem Panią Maul otaczała uzasadniona aura tajemniczości. - dwa, jeden i dzwonek- powiedział Jakub w tej samej chwili, gdy w koło rozległ się głuchy dźwięk obwieszczający koniec przerwy. Wszyscy spojrzeli z niepokojem na salę numer trzynaście. - Wchodzimy?- zapytał jeden z nich- inne klasy weszły już na lekcje. - Patrzcie! Patrzcie na moje ręce- mówiąc to Ania wyciągnęła ja przed siebie- Ja mam drgawki, konwulsje... - No- skomentował blondyn podpierający ścianę- Chyba przedśmiertne. - Bardzo śmieszne Robi, bardzo śmieszne. A wiesz z czego ja mogę się pośmiać? - Dajcie sobie na wstrzymanie!- odezwał się Darek ,w którego głosie można było wyczuć lekką desperację- My się kłócimy ,a rzeźnik już czeka. Nas jest więcej! Co prawda nie cała klasa ,ale i tak damy jej radę. - Szczęściarze- Robi podniósł wzrok ,spoglądając teraz na pobliską salę- Mają Angielski. Co ja bym dał żeby... - Niema co dyskutować. Wchodzę. - Jesteśmy z tobą...duchowo. Podszedł bliżej drzwi. Teraz wydawały się one wrotami ,górującymi nad jego niewielką postacią. Z drżącym oddechem chwycił za klamkę. Czuł jak serce mu wali, jak trzęsą się nogi z każda chwilą słabiej utrzymując ciężar ciała. Powoli nacisnął na rączkę wyczuwając ustępujący mechanizm. Lęk. Wyraz który tak często wypowiadał zagościł teraz jako uczucie w jego ciele. Uchylił nieco drzwi ,poczym wślizgnął się do środka. W pomieszczeniu panował pół-mrok. Pomiędzy maksymalnie zasuniętymi wertikalami, przedostawały się blade promienie słońca. Jednoosobowe ławki stały w trzech równych rzędach ,tworząc wąskie przejścia między sobą. Na ścianach były niemieckojęzyczne plakaty, tablice gramatyczne czy przysłowia niemieckie. Całkowity mrok spowijał kompleks szaf stojących najdalej od okien. W pomieszczeniu panował cisza i dało się tylko słyszeć delikatny szmer ,jaki powodował chomik znajdujący się nie wiedzieć czemu ,właśnie w tej sali. Biurko nauczycielskie było puste ,a na krześle które zawsze zajmowała Pani Maul leżała tylko jej zgniłozielona torebka. - Niema jej- szepnął Darek zaglądając jeszcze raz.- Niema... - Niemożliwe- odezwała się Ania wchodząc ,na czele reszty grupy do środka- To jest jakiś cud... Zajęli swoje miejsca w ławkach wypakowując powoli podręczniki. - Może coś jej się stało?- rzucił Jakub szukając drugiego śniadania w plecaku. - Niemożliwe. Przecież demonowi nic nie może się stać. - Racja... - Przecież mogła zachorować. Każdemu się zdarza- Próbowała rozwiązać zagadkę Ania. - Też nie może być. Przed sekretariatem nie ma zastępstwa ,a poza tym tutaj leży jej torebka- powiedział…