Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Kryminał · 4 min czytania

6:30 - 7:00

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

6:30 - 7:00

Wstał wcześnie rano. Zegarek wskazywał 6:30. Zjedzona późnym wieczorem sałatka z kurczakiem nie pozwoliła mu na spokojny sen. Całą noc wiercił się nie mogąc uspokoić rewolucji w żołądku. Robert usiadł na skraju łóżka, wyprostował się i ścisnął brzuch, jakby chciał ukarać go za nieumiejętność odpowiedniego trawienia. Wsunął stopy w podarte kapcie i wolnym krokiem ruszył w stronę łazienki, celem opróżnienia pęcherza, który właśnie bił rekord wytrzymałości. Toaleta zajęła Robertowi nie więcej niż dziesięć minut. Wychodząc spod prysznica przepasał wokół bioder ręcznik i tak też ubrany udał się do kuchni. Marzył o szklance kawy. Już w myślach czuł tą piękną woń świeżo zaparzonego nektaru i tak cudownie idealnego, lekko gorzkiego smaku. Tym bardziej frustrująca była zaistniała sytuacja, kiedy okazało się, że nie spełni swojego małego marzenia. Puszka, w której z reguły znajduje się kawa, była zupełnie pusta. Robert westchną ciężko, po czym otworzył drzwiczki lodówki. Wtenczas usłyszał głośne i natarczywe pukanie do drzwi. Kto to może być tak wcześnie? - pomyślał zamykając z powrotem lodówkę. - Moment! - krzyknął zrzucając z siebie ręcznik i ubierając szlafrok, który leżał przewieszony przez oparcie krzesła w dużym pokoju. Robert podszedł do drzwi i spojrzał przez wizjer. Zobaczył krępego mężczyznę ubranego w robotniczy uniform, na głowie ubraną miał czapkę z daszkiem, a na piersi wyszyte logo koncernu gazowego. - O co chodzi? - spytał Robert przez zamknięte drzwi. Mężczyzna odchrząknął i udzielił odpowiedzi: - Jestem z gazowni - miał zachrypły i bardzo nieprzyjemny głos. - Muszę sprawdzić Pańską instalacje, za około godzinę zaczynamy renowację w całym budynku. Robert zamyślił się na moment. Nie przypominał sobie, żeby…

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%