Kariera · 3 min czytania
7. Adwocem.
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Adwocem.
Będzie to względem chłopa, a nie pór roku adwocem, jego produkt częściej droższy bywa od eksportowanego, więc ściemnia, iż rodzimy plon jest zdrowym owocem, i mimo drożyzny, nie należy zdradzać rynku rodzimego, z uwłaszczeniem on stał się zapobiegawczy i przedsiębiorczy, jego potomstwo migrowało do miast, jak kurczęta z grzędy, a pęd do polepszanie statusu, był u nich niezwykle zaborczy, przypatrzmy się pochodzeniu tym co piastują miejskie urzędy, jeszcze do dziś pamiętne jest w Lublinie powiedzenie, które na powiązania i rodzinne związki wskazywało, otóż, kto miał ziemię dostawał chałupę na LSM-mie, a i w molochach fabryk, na chłoporobotniku zbywało, coraz bardziej wyludniały się sielskie ziemie, ona narybkowi wiejskiemu otwierała szkoły, jako, że otrzymywała punkty za pochodzenie, a na zawiedzionych roboli wołano - warchoły, senior rodu wszystkich wypchnął na stanowiska, zaś do pracy na ziemi pozostawił silnego jołopa, ziemia póki żywiła, emigrantom wsi była bliska, gdy głupi Jasiek też nawiał, mają w dupie chłopa, moje szwagierki i szwagry ze wsi, nie będę daleko szukać, z prawej lewej, z przodu tyłu, nade mną i pode mną też, w każdym…