Przyjaźń · 6 min czytania
999 schodów
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Tej, która nic nie rozumie - Karolinie G.
Jeden, dwa, trzy… Wokół mnie mrok. Tylko niekończące się schody, którymi podążam od pewnego czasu. Najgorsza jest świadomość, że nie wiem jak daleko jeszcze. Już czuję zmęczenie, a nie mogę zawrócić. Dlaczego? Nie wiem, po prostu drogę widzę tylko przed sobą, za mną - czerń. Nie wiem ile razy schodek był zbyt wysoki i moja noga o niego zawadziła, ale wydaje mi się, że to nieistotne. Przez całą drogę, która została już przebyta, w myślach były tylko pytania dotyczące mojej przeszłości, one dalej mnie gnębią. Kim do cholery jestem? …trzydzieści trzy, trzydzieści cztery… Kolejne pytania dotyczące tajemnicy istnienia. Mam ich dość. Jak mam odpowiedzieć na nie albo jak mam znaleźć te odpowiedzi? Nie wiem, czy warto, ale pójdę przed siebie. Może krok po kroku wszystko się zmieni, stanie się, choć trochę jaśniejsze. …dziewięćdziesiąt sześć… Zaczynam sobie przypominać, kim jestem. Wiem, po co tu jestem! …sto… Muszę pokonać moje problemy. Stawię im czoło. Będę upadać, ale się podniosę. Tworzenie czegoś, co zrodziło się w mojej głowie jest fascynujące. Każda nowa historia zbudowana na marzeniach zabiera cząstkę mnie. Wszyscy bohaterowie są mną, w mniejszym lub większym stopniu daję im własny umysł. Tylko dlaczego nie potrafię uwierzyć, że to co stworzę da radość ludziom. Nie potrafię dopuścić do siebie myśli, że nie należę do tych najgorszych. Nie ufam innym, nawet przyjaciołom. Upadam. …dwieście trzy… Podnoszę się. Oni by mnie nigdy nie okłamali. Tak trudno im zaufać… Co mam zrobić, żeby było inaczej? To słowo nawet nie chce pojawić się w moich myślach. Oni wołają, krzyczą i błagają - jak opuszczone istoty - o zaufanie, a ja teraz nie potrafię poprosić o pomoc. Biegnę. Chcę uciec od tych wrzasków. Mam dość. Zatrzymuje się. …trzysta osiemdziesiąt siedem… Dyszę. Te głosy dalej rozbrzmiewają wokół mnie. Ich echo roznosi się we wszystkich kierunkach i powraca do mnie niejednokrotnie ze zwiększoną silą. Dobrze, przestańcie już! Błagam… Dajcie mi tylko czas żeby móc zacząć ufać. Uciszcie się! Jak trudno jest zwyciężyć samego siebie i w siebie uwierzyć. Ale muszę uwierzyć w to, że dojdę. Nie wiem gdzie i kiedy, ale dojdę. Choćby niezliczona ilość schodów stanęła mi na drodze to dojdę, ale nie zostawiajcie mnie. Ufam nie tylko wam, ale i sobie. Skończę tę wędrówkę, mimo wszystko… pokonam moje lęki, słabości i obawy. …pięćset… Odnajdę marzenia, które uciekły z mojego umysłu, kiedy były przeze mnie przeklinane. Ośmielę te, które zaszyte w ciasny kąt mojej głowy, schowały się, bo były pełne przepychu, wiary w…