Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Psychologia · 5 min czytania

A mialo być tak pięknie

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Decyzję zawsze podejmowane są we dwójkę, porażka jest winą mężczyzny. Tak też było i tym razem. Miało być klimatycznie, romantycznie, bajecznie. Miała być duża scena i doskonały humor przy pokazie fajerwerków. Tymczasem siedzieliśmy pod daszkiem, przy grzanym winie w styropianowych kubkach. Deszcz powoli ustępował. Wilgoć i mróz dawały się we znaki. Ciepło i para z kubków tylko uzmysławiała niedogodności obecnej chwili. - Super. Zadowolony? Pojechaliśmy na suuuper sylwester! - Propozycja była moja, owszem, ale kto przyklasnął? - Nie zwalaj wszystkiego na mnie. - Kto to mówi, nie zwalam, ale zapytałem się: co o tym myślisz. Czy chcesz jechać. - Słuchaj, gdyby nie ty, nie przyjechalibyśmy tutaj. - No tak, oczywiście masz rację. - Wiem, że mam. Zawsze mam. Tylko ty się zawsze za późno orientujesz. Mówiłam, żeby nie jechać... - Jasne, a ja cię siłą zmusiłem i mimo twoich usilnych błagań wsadziłem do autobusu. - Jakbyś się nie upierał, to byśmy nie pojechali. - Nie upierałem się, stwierdziłem, że może być fajnie i zapytałem co ty na to. - Więc czemu mnie nie posłuchałeś? - Właśnie posłuchałem. - Przecież nie chciałam jechać. - To czemu nie powiedziałaś? - Bo ty się upierałeś. - No jasne, nie widzisz, że ta rozmowa do niczego nie prowadzi? - Bo z tobą się nie da rozmawiać... - Dobra, dobra. Może pójdziemy pod tą śmieszną scenę, zapomnijmy na chwilę o tej katastrofie. Spróbujmy się odprężyć. - Co? Ty chyba zwariowałeś. Odpreżyć? Jak? Powiedz mi jak? W tym zimnie, deszczu i dupowatej atmosferze! - Spróbować chociaż. - Jasne! Nie było sensu, czas dłużył się nieubłaganie, dwunasta nie nadchodziła a już nie było gdzie chodzić. Miejscami robiło się niebezpiecznie, pijani azjaci rzucali ludziom pod nogi petardy. Nie mogłem nawet próbować rozmowy, ale cisza też nie mogła trwać wiecznie. Spotkałem ją przypadkiem, dokładnie rok temu. Zakochałem się od pierwszego wejrzenia. Tak mijał czas, niczym w bajce. Powoli jednak skonstatowałem, że oddalamy się. Nie nadajemy już więcej na wspólnych falach. Jak to się mówi. Jakby opadła jakaś zasłona, a za nią już nic nie było. Chciałem więc odnaleźć coś na wzór zasłony. Szukałem czegoś, co może uratować związek. Bodźca niczym królik z kapelusza zmieniającego sens dotychczasowych zdarzeń. Nie chciałem jej stracić. Myślałem, że to jest kobieta mojego życia, więc wyciągnąłem tego brudnego królika z śmierdzącego kapelusza. Sylwester w Pradze. Ucieszyła się, choć to była bardzo efemeryczna radość, jak się już…

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%