Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Biografia · 8 min czytania

A mówią....

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

***** A mówią,że zwierzęta nie czują.... To był TEN dzien dla Niego.W sklepie było tłoczno i głośno.Paradoksalnie wszystkie zwierzęta były radosne.Dlaczego? Bo miały cholerną szansę na szczęście.Gdyby tylko ktoś zechciał spojrzeć w ich oczy,gdyby tylko zauważył wyuczone,tęskne spojrzenie,wskazujące na smutek,bezgraniczne oddanie i miłość, zapowiadające bezproblemowe posiadanie,gdyby tylko....Gdyby tylko to się liczyło... Wszystkie pragnęły tego samego.Wszystkie też się kochały,mimo że każdy z nich stał na drodze do szczęścia innego.Były wielką społecznością,w której każdy był KIMŚ. Każdy tez czuł,że musi być kupiony.To słowo było magiczne. „Kupić”! Od małego mama kazała ładnie wyglądać swoim dzieciom,szczególnie,gdy w pobliżu byli ludzie.Ludzie to szansa na potencjalne szczęście. On nie wiedział,czy ludzie to szczęście.Tak mówili wszyscy.Nikt nie wiedział tego na pewno,bo przecież nikt stamtąd nie wracał....Tylko On miał wątpliwości.Skrycie jednak marzył,żeby jego tez ktos zachciał.”Boże,jakie to krzywdzące słowo,jak bardzo godzi w nasz honor...!” Tak właśnie myślał.A poza tym startował w wyścigu o człowieka.

*****

I wtedy przyszedł TEN dzien.On od rana był jakiś podekscytowany.Mama zawołała na niego,żeby wreszcie wygrzebał się z wiór i umył.Jak zwykle jej posłuchał.Ona był dla Niego najważniejsza.Nie rozumiał,dlaczego ma starac się o względy ludzi.To nie oni Go urodzili, nie oni nauczyli myć się, wreszcie to nie oni przynosili Mu jedzenie.Tak,mamy zawsze słuchał. Wygrzebał się z wiór i szybko wylizał futerko.Wtedy się zaczęło.Do sklepu weszło kilka osób.Później znowu i więcej, więcej ; wszyscy się przepychali i rzucali pieniędzmi.Najważniejsze jednak było to,że zaglądali w klatki,akwaria, terraria, wszędzie!I zwierzęta były szczęśliwe.Były tak szczęśliwe,jak tylko można było to sobie wyobrazić. W końcu jakiś większy dzieciak krzyknął: Mamo!!Ja chcę chomiiiiiiiiiiika.mamo, mamooooo! Dzieciak podszedł do akwarium,obejrzał wszystkie chomiki dokładnie, sklepikarka pozwoliła mu je nawet pogłaskać.Wybrał Jego. Zaczął się nowy okres w Jego życiu.Krótkim,chomiczym życiu.

*****

W pudełku było cholernie głośno.Rzucało nim,ktoś w oddali krzyczał.Byłu Mu źle.Chciał wracać.Nie mógł.Należał do tego chłopca,który Go wybrał.W sercu czuł niepokój. A mówią.,że zwierzęta nie czują.... Wreszcie zrobiło się cieplej.Było cicho,spokojniej,przytulnie.Nie,przytulnie nie było.Tak myślał tylko o chwili,gdy leżał obok mamy,zagrzebany w wióry, i zasypiał. Ale było Mu lepiej. Po kilku minutach ktoś wrzuciał go ostrożnie do klatki.Była ogromna!Nawet większa od tej w sklepie! Chłopak,który Go wybrał, wyścielił klatkę grubo czystymi,świeżymi wiórami.Pachniały ślicznie,Było czysto.Tak czysto! „To wszystko dla Mnie????” nie wierzył.Marzył,jak dobrze będzie Mu u ludzi. Wszyscy na Niego patrzyli, uśmiechali się,przekrzykiwali,kłócąc o imię. Tak,było mu dobrze.Tęsknił za mamą,ale wiedział,że to Jego przeznaczenie.Zrozumiał,że będąc chomikiem,musiał zostać wybrany. Chłopiec wziął go na ręce,przytulił i nadał mu imię. Napoleon.Tak się od teraz nazywał.

*****

Z dnia na dzień przyzwyczaił się do ludzi.Karmili Go,bawili.Chłopiec codziennie przynosił Mu jakąś nową zabwkę ; jego klatka wkrótce wyglądała jak wesołe miasteczko.Było mu dobrze.Czuł się kochany. Zazwyczaj siostra chłopca pierwsza wracała ze szkoły,wtedy miała okazję,żeby pobawić się z Nim sama.Przytulała go,czasami wkładała do domku dla lalek.Raz nawet ubrała mu jakąś ochydną, różową sukinkę.Czuł się z dziewczynką…

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%