Inne · 3 min czytania
A może pojedziemy za miasto, Kochanie?
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Istny wybieg mody – można rzec, wychodząc na nasze polskie ulice. Tu czerwona Fiesta mruga do nadjeżdżającej Toyoty – czyżby usiłowała ją poderwać? Srebrnemu Volvo zdecydowanie nie podoba się ten przejaw inności seksualnej, dlatego głośno daje o tym znać, warcząc i trąbiąc. Dostojne BMW’u nie wdaje się w te bezcelowe kłótnie, marząc o tym, by zostać Maybachem księdza Rydza. Pardon, Rydzyka. Zagłębione w swych mrzonkach nie dostrzega nawet, jak wyprzedza go patriotyczny Fiat 126p, gdzie „p” oznacza „pakowny”.
Chodniki mamy piękne i wspaniałe, nie uraczysz tu żadnej, najmniejszej nawet, szczeliny. Dzięki temu możemy oglądać długie nogi jedenastoletnich modelek, trzymających się mocno maminych ramion. No cóż, każdy wie, że łatwiej policzyć do nieskończoności, niżeli przejść kilkaset metrów w za małych butach, na za niskich obcasach. Szczególnie, gdy sztukę chodzenia opanowało się dopiero niedawno…
Polskie ulice są nudne, nigdy nic się tutaj nie dzieje. Może czasem zdarzy się jakaś niewielka stłuczka, ale rzadko. Wszystko dzięki naszym wspaniałym panom w niebieskich mundurkach. To oni dbają o nasze bezpieczeństwo,…