Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Psychologia · 4 min czytania

A na końcu tęczy garnek z prozakiem

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Przechodzę powoli poprzez oszklone drzwi. Ludzie nie chodzą w kółko jak opętani, nie krzyczą ani nie wiją się w szaleńczych konwulsjach. Nikt nie wygłasza historycznych przemówień w przekonaniu, że jest Napoleonem. Staruszka wygląda przez okno, nastolatka na krześle ustawicznie i konsekwentnie przebiera palcami, nie wiadomo z nudów czy zdenerwowania, młody yuppie w garniturze, z telefonem komórkowym przy uchu, okłamuje rozmówcę na temat miejsca pobytu. Tam w gabinecie, ktoś właśnie składa historię swojego życia w ręce obcego człowieka. Mijam tych „normalnych”, czekających do drzwi obok, gdzie „normalny „ lekarz zapisuje „normalne” proszki na „normalne” dolegliwości. Oczy „normalnych” śledzą mnie do samego końca. Czekają, milczą, sprawdzają po, której stronie barykady zasiądę. Czy jestem jedną z nich, czy też zniknę tam, gdzie szaleństwo wyziera z każdego kąta. Przekraczam niewidzialną linię. Przez tuzin umysłów przelatuje jednocześnie i całkowicie niezależnie wyrok- winny! Poruszenie nie trwa długo, kolejny biały królik zniknął po drugiej stronie lustra. Ogarniam wzrokiem współtowarzyszy. Nie jesteśmy grupą. Każdy to państwo, starające się o jak największą autonomię. W tej przechowalni emocji, nawet zniecierpliwienie ma inny wydźwięk. Przemyka gdzieś od jednych rozbieganych oczu do drugich, zaplątuje się między palcami nastolatki i ulatuje przez okno w melancholijnym spojrzeniu staruszki. Nie zalega w gderliwej rozmowie, tylko sunie w milczeniu, depresyjnym krokiem, by wreszcie zaniknąć gdzieś w hybrydzie z czyimś żalem do życia. Drużyna „normalnych” zastyga w bezgłośnym oczekiwaniu na gościnne występy. Mam się rzucić na podłogę w epileptycznym szale o droga publiczności? Czekacie, aż

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%
A na końcu tęczy garnek z prozakiem — czytnik · opowiadania