Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

muzyka · 4 min czytania

A planety szaleją, szaleją, szaleją...

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Nie mam jeszcze stu lat, nie mam nawet połowy, a ona była obecna w całym moim życiu. Kora! Już jej nie ma. Odeszła dziś. Nie wstydzę się moich łez. Pewnie takich osób jak ja jest tysiące, może miliony. Była ikoną, gwiazdą, była Kimś. Bez niej świat będzie inny. Wraz z jej odejściem skończyła się pewna epoka.

Nic już nie będzie takie samo. Znany mi świat oddalił się w Kosmos razem z Korą. Pozostały tylko mierne podróbki, puste, nieudolne beztalencia. Plastiki. Głośne, wyjące nic. Bez charyzmy i charakteru.

Jest tyle znaczących piosenek, a każda piastuje inne miejsce w mojej pamięci. Są to ważne wspomnienia. Tamta noc spędzona z nim zaczęła się od tańca przy „Ta noc do innych jest niepodobna”. Od wtedy łączę ją tylko z nim. „Kocham cię, kochanie moje”, którą śpiewałam razem z nią co rano idąc do pracy, podczas mojej długiej tułaczki. Gdy nigdzie nie było dla mnie miejsca, a ja wmawiałam sobie, że siebie kocham. Kora pomagała mi w tej trudnej miłości. Każda piosenka ma przypisaną inną osobę w moich myślach. Inne wydarzenie.

Wczoraj było zaćmienie księżyca. Jak piszą media najdłuższe w tym stuleciu, dlatego wyjątkowe. Kulminacja miała miejsce przed 22. Co chwila wychodziłam na balkon i obserwowałam księżyc. Przez krótki czas go nie było, znikł całkowicie, potem wrócił w postaci jaskrawożółtego rogalika. Czułam niewyjaśniony niepokój, bałam się. Księżyc rósł, widziałam całą jego tarczę przysłoniętą filtrem zaćmienia. Jakby ciemne i gęste chmury przysłoniły widoczność, a przecież noc była bezchmurna. Było tak ciemno i wietrznie. Jakby zmieniał się świat, jakby coś złego miało się wydarzyć.…

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%