Horror · 5 min czytania
'A rano powiem, że to był tylko sen...'
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Prolog Obudziła się w środku nocy, zlana potem. Oddychała co tchu. Przyłożyła rękę do serca. Biło tak szybko, wręcz galopowało. Odetchnęła głęboko. Podeszła do okna, by je otworzyć. Dzisiaj mężczyzna zabił jakąś kobietę. Krzyczała. Dużo, bardzo dużo. Nie wiadomo kim była… Nie wiadomo… Osunęła się na podłogę. *** Wiadomo. Jego przyrodnią siostrą… A obok ta staruszka… Te ręce pokryte wystającymi żyłami… usta otwarte w niemym krzyku… Jej matka… On zniknął tak szybko, jak się pojawił… Morderca…!- chciała krzyknąć. *** Chaos. Szloch matki. Kilkanaście karetek na miejscu zabójstwa. Zabójstwa… mordercy nie ma… Uciekł. Kobietę przykrywają czarnym workiem. Staruszkę zabierają siłą. Wszędzie jest krew. Płynie powoli po płytkach zamarzniętego chodnika… -NIE!!! Rozdzierający krzyk matki. Patrzy na swoje dziecko, na jej twarz… czerwoną od krwi, z dziurą od huku wystrzału kuli z pistoletu… *** Maddie przycisnęła palce do skroni. Trzeba zawiadomić Courtney. ***
*01* […] nieobecny wzrok i lodowate dłonie zaciśnięte w pięści tak mocno, że widać było ścięgna.
Courtney spała, kiedy obudził ją dźwięk jej komórki sygnalizujący, że ktoś dzwoni. Nie musiała patrzeć na wyświetlacz-wiedziała, że jeśli ktoś dzwonił do niej między 24:00, a 07:00 to jest to tylko i wyłącznie Maddie. -Halo?- szepnęła do telefonu, zakładając bluzę i wymykając się na balkon. Tylko tam rodzice nie mogli jej usłyszeć. -Znowu. -Co tym razem? -Zabił jakąś kobietę.-wyszeptała rozgorączkowana Maddie. -Na oko w jego wieku. Było tam z jedenaście karetek, a on uciekł. Courtney głęboko westchnęła. -Maddie, to tylko sen. -To nie jest sen! Dobrze o tym wiesz. Nie mówiłabyś tak, gdybyś widziała to noc w noc. -Wyobrażam to sobie. Idź spać. -Nie ma mowy. -To się poucz na tą zaległą klasówkę z chemii. -Dobrze… Maddie rozłączyła się, a Courtney zerknęła na zegarek. 02:15. Maddie ma naprawdę ciężkie życie… co noc się budzić z tym okropnym poczuciem, że to prawda… Wróciła do łóżka i dopiero teraz zorientowała się, że cała dygocze. *** Kiedy Courtney zobaczyła Maddie w szkole uderzyło ją, jak okropnie wygląda: podkrążone oczy, zero makijażu, włosy ściągnięte w skołtuniony ogon. Cóż… być prawie-świadkiem morderstwa to straszna rzecz. James też coś zauważył. -Jesteś chora?- zapytał, kiedy szli na boisko po lekcjach. Maddie gwałtownie zamrugała. -Ja? Nie. James chciał się spierać, ale Courtney posłała mu ostrzegające spojrzenie, więc zamilkł. -Będziesz grać? James zawahał się. -Chyba tak. Zostaniecie? -Ja…