Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Przygoda · 6 min czytania

A zwycięstwo już blisko

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Szklana tafla morza doskonale odbijała soczysty błękit nieba. Jednak dzisiaj nie potrafiłem tego dostrzec ponieważ moje myśli skierowane były na rejsie. Tak, wiedziałem że nie powinienem wypływać, ponieważ na widnokręgu pojawiały się chmury, które były zapowiedzią burzy, sztormu. Ale pragnienie rejsu odbierało zdrowy rozsądek i nie potrafiłem logicznie myśleć. Stałem się drewnem w kominku dla ognia, który natrętnie wołał i zamiast grzecznie pytać o zgodę, brutalnie, bez pardonu włamywał się do mojego umysłu. Jego ekspansja zakończyła się sukcesem. Myślałem tylko o wypłynięciu w morze. Wyobrażałem sobie jak mknąc szybko na łodzi będę odczuwał wiatr smagający mi w twarz oraz oglądał kolejne zwycięstwo nacierającego dziobu nad skłębioną wodą. Nie czułem tego, że w tej chwili delikatny powiew ochładzał mnie przy palącym słońcu i otulał moje policzki orzeźwiającym chłodem. Jeszcze chwilę próbowałem się opierać w umyśle, ale potem szybko porzuciłem swój domek na brzegu, wskoczyłem do jachtu i szybkimi, energicznymi ruchami zacząłem odpychać łódź wiosłem od brzegu. Ustawione żagle prawie natychmiast złapały wiatr i po lekkim szarpnięciu posuwałem się już szybko po wodzie. Nie oglądałem się w tył za domkiem. Byłem bardzo zadowolony, że wreszcie go opuściłem. Lecz gdybym obejrzał się za siebie zobaczyłbym jak szybko chmury powiększały się i przybliżały w moją stronę. Może zaniepokoiłoby mnie to bardziej, niż przytłumiona świadomość zła podjętej decyzji. - Tak! Szybciej! O właśnie!- Jacht mknął po wodzie coraz szybciej. Nic dziwnego. Wiatr również był mocniejszy z chwili na chwilę. W miarę upływu czasu było też coraz chłodniej, ale nie od razu to spostrzegłem, gdyż podniecony szybko uwijałem się po pokładzie rozkoszując się przygodą.

Leżałem na plaży. Było słonecznie i bezwietrznie. Podniosłem głowę i spojrzałem w prawo. W moim kierunku szła kobieta. Była piękna. Długie, proste, czarne włosy okalały delikatną twarz. Miała urodę typowo europejską, choć oczy wydawały mi się bardzo szerokie. Blada cera, Dość wąskie, ledwo co zaznaczone biodra. Miała na sobie tylko długą prawie do kolan, białą bluzę. Wstałem i podszedłem w jej stronę. Objąłem ją w biodrach i przyciągnąłem do siebie. Ona prawą ręką objęła moją szyję, lewą oparła się na moim torsie. Pocałowałem ją, powoli, acz namiętnie...

Leżeliśmy obok siebie. W jej oczach było tyle czułości. Jednak po chwili pojawił się smutek. Na mojej twarzy też pojawiły się łzy. Przecież to nie tak! To nie jest ta droga! Ona równierz zapłakała. Wstała i pobiegła w głąb lądu.

Nagle poczułem pierwszą kroplę na swojej koszuli. Bardzo mnie to zmartwiło. Wiedziałem czym to grozi. I rzeczywiście chwilę później zaczęło padać. Obejrzałem się za siebie i zobaczyłem chmury, które w błyskawicznym niemalże tempie zaczęły przesłaniać niebo. Bardzo mnie to zaniepokoiło. Zapowiadało się już na prawdziwą burzę, a ja byłem około pięć mil od brzegu. Może uda mi się jeszcze zawrócić. Ale wiedziałem,…

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%
A zwycięstwo już blisko — czytnik · opowiadania