edukacja · 7 min czytania
AA
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 3
– Cześć, nazywam się Adam i od 2 lat nie piję.
Na sali rozległy się brawa. Prowadzący spotkanie wydawał się zadowolony z jego postawy. Integrował innych i był naprawdę dobrym przykładem. Na każdym spotkaniu to on zaczynał swoje wyznanie.
– Cześć Adam, czy chciałbyś jeszcze coś o sobie powiedzieć.
Adam uśmiechnął się kwaśno.
– Dzisiaj mam zamiar opowiedzieć o swojej najbardziej wstydliwej przygodzie.
– Chłopie wal śmiało, każdy z nas wiele tu przeszedł. Czy ktoś chciałby dodać otuchy Adamowi?
Część 22 / 3
Niemal natychmiast wstała piękna długowłosa dziewczyna, podeszła do Adama i zaczęła go namiętnie całować. Zdezorientowany początkowo wzbraniał się, jednak słodycz jej ust miała narkotyczne właściwości. Nie minęła chwila, a on oddawał jej pocałunki, a ręce mimowolnie błądziły pod delikatną, koronkową bluzką. W tej jakże przyjemnej dla niego chwili poczuł nagłe szarpnięcie. To Witold prowadzący spotkanie oderwał go od dziewczyny.
– Teraz gdy dodaliśmy ci odwagi, proszę opowiedz o swojej przygodzie. Z pewnością będzie to bardzo pouczająca historia.
Adam wciąż patrzył na rudowłosą piękność. Dla niego to spotkanie mogłoby się zakończyć, a on wziąłby tą jakże gorącą dziewczynę do swoich skromnych progów i ułożył ją na jeszcze skromniejszym łóżku. Po chwili oszołomienia ogarnął się i zaczął opowieść.
–To było dwa lata temu i właśnie w tym dniu, po raz ostatni wziąłem do ust alkohol. Obudziłem się z samego rana z olbrzymim kacem. Co gorsza, obudziłem się w nie swoim łóżku, z obcym facetem. Mogę wam tu wszystkim przysiąc, iż jestem całkowicie heteroseksualny.
Z sali dobiegło go pytanie.
– Czy to spowodowało, iż przestałeś pić?
Część 33 / 3
– Nie, ależ oczywiście, że nie – zaprzeczył zmieszany. – Tego ranka, czułem do siebie obrzydzenie. Ogromne obrzydzenie. Nie wiedząc, co robię, sięgnąłem po butelkę i pociągnąłem spory łyk. To mnie otrzeźwiło. Szybko się ubrałem i zamierzałem uciec z tego miejsca. Na moje nieszczęście musiałem jeszcze skorzystać z ubikacji i tu czekała na mnie kolejna niezbyt miła niespodzianka. W wannie leżał facet uduszony przez węża boa. Jego wytrzeszczone oczy błagały o pomoc, a boa uśmiechał się pobłażliwie. A ja nie mogąc się opanować, wysikałem się pośpiesznie. Adam, opowiadając to zdarzenie, czuł się niezręcznie. To nie mogło brzmieć wiarygodnie. Czuł jednak wsparcie z sali, wiedział, że w tym gronie może powiedzieć o wszystkim. Wciął głęboki oddech i kontynuował.
– Cóż było robić, zadzwoniłem na policję, podając wszelkie potrzebne szczegóły. Kolor wanny, kolor węża, jego gabaryty a także, co wydawało mi się niezmiernie istotne, dane personalne denata.
– A skąd miałeś dane faceta z wanny – zapytał się face ubrany na sportowo.
– Na podłodze leżał jego dowód osobisty. Chyba jego. – Adam podrapał się po głowie i snuł dalej opowieść. – Niestety zgłoszenie zostało zignorowane. Może przez bełkotliwą mowę, a może dlatego, że wąż w ich mniemaniu jest w każdej wannie i kończy się rączką prysznicową? W każdym razie postanowiłem udać się na policję. W amoku wyszedłem boso, co niemal natychmiast się zemściło. W windzie nieszczęśliwie wdepnąłem w śmierdzącą kałużę i miałem nadzieję, że zostawił ją pies.
– A może ktoś z nas?
Sportowiec zaśmiał się, a reszta uczestników…