Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

edukacja · 7 min czytania

AA

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

– Cześć, nazywam się Adam i od 2 lat nie piję.

Na sali rozległy się brawa. Prowadzący spotkanie wydawał się zadowolony z jego postawy. Integrował innych i był naprawdę dobrym przykładem. Na każdym spotkaniu to on zaczynał swoje wyznanie.

– Cześć Adam, czy chciałbyś jeszcze coś o sobie powiedzieć.

Adam uśmiechnął się kwaśno.

– Dzisiaj mam zamiar opowiedzieć o swojej najbardziej wstydliwej przygodzie.

– Chłopie wal śmiało, każdy z nas wiele tu przeszedł. Czy ktoś chciałby dodać otuchy Adamowi?

Niemal natychmiast wstała piękna długowłosa dziewczyna, podeszła do Adama i zaczęła go namiętnie całować. Zdezorientowany początkowo wzbraniał się, jednak słodycz jej ust miała narkotyczne właściwości. Nie minęła chwila, a on oddawał jej pocałunki, a ręce mimowolnie błądziły pod delikatną, koronkową bluzką. W tej jakże przyjemnej dla niego chwili poczuł nagłe szarpnięcie. To Witold prowadzący spotkanie oderwał go od dziewczyny.

– Teraz gdy dodaliśmy ci odwagi, proszę opowiedz o swojej przygodzie. Z pewnością będzie to bardzo pouczająca historia.

Adam wciąż patrzył na rudowłosą piękność. Dla niego to spotkanie mogłoby się zakończyć, a on wziąłby tą jakże gorącą dziewczynę do swoich skromnych progów i ułożył ją na jeszcze skromniejszym łóżku. Po chwili oszołomienia ogarnął się i zaczął opowieść.

–To było dwa lata temu i właśnie w tym dniu, po raz ostatni wziąłem do ust alkohol. Obudziłem się z samego rana z olbrzymim kacem. Co gorsza, obudziłem się w nie swoim łóżku, z obcym facetem. Mogę wam tu wszystkim przysiąc, iż jestem całkowicie heteroseksualny.

Z sali dobiegło go pytanie.

– Czy to spowodowało, iż przestałeś pić?

– Nie, ależ oczywiście, że nie – zaprzeczył zmieszany. – Tego ranka, czułem do siebie obrzydzenie. Ogromne obrzydzenie. Nie wiedząc, co robię, sięgnąłem po butelkę i pociągnąłem spory łyk. To mnie otrzeźwiło. Szybko się ubrałem i zamierzałem uciec z tego miejsca. Na moje nieszczęście musiałem jeszcze skorzystać z ubikacji i tu czekała na mnie kolejna niezbyt miła niespodzianka. W wannie leżał facet uduszony przez węża boa. Jego wytrzeszczone oczy błagały o pomoc, a boa uśmiechał się pobłażliwie. A ja nie mogąc się opanować, wysikałem się pośpiesznie. Adam, opowiadając to zdarzenie, czuł się niezręcznie. To nie mogło brzmieć wiarygodnie. Czuł jednak wsparcie z sali, wiedział, że w tym gronie może powiedzieć o wszystkim. Wciął głęboki oddech i kontynuował.

– Cóż było robić, zadzwoniłem na policję, podając wszelkie potrzebne szczegóły. Kolor wanny, kolor węża, jego gabaryty a także, co wydawało mi się niezmiernie istotne, dane personalne denata.

– A skąd miałeś dane faceta z wanny – zapytał się face ubrany na sportowo.

– Na podłodze leżał jego dowód osobisty. Chyba jego. – Adam podrapał się po głowie i snuł dalej opowieść. – Niestety zgłoszenie zostało zignorowane. Może przez bełkotliwą mowę, a może dlatego, że wąż w ich mniemaniu jest w każdej wannie i kończy się rączką prysznicową? W każdym razie postanowiłem udać się na policję. W amoku wyszedłem boso, co niemal natychmiast się zemściło. W windzie nieszczęśliwie wdepnąłem w śmierdzącą kałużę i miałem nadzieję, że zostawił ją pies.

– A może ktoś z nas?

Sportowiec zaśmiał się, a reszta uczestników…

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%