Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Horror · 4 min czytania

Absurd w ogrodzie

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Dawno temu, był taki jeden ciepły dzień w którym nic ciekawego się nie wydarzyło. Kolejnego dnia też nic ciekawego się nie wydarzyło. Przez następny tydzień nic ciekawego się nie wydarzyło. Przez kolejny rok nic ciekawego się nie wydarzyło. Ciągle był ten ciepły dzień, ten sam co zawsze w którym nic ciekawego się nie wydarzyło. Czas się zapętlił w tym dniu. Dlaczego ? Dlaczego akurat tego dnia którego nic ciekawego się nie wydarzyło. Paradoks! Jeśli NIC ciekawego się NIE wydarzyło to jednak coś musiało się wydarzyć, zgodnie z prawami logiki dwa razy powiedziane "nie" oznacza "tak". Coż takiego się wydarzyło tego pamiętnego zapętlonego dnia ? A no w samo południe, o godzinie dwunastej z minutami przez podwórko, przez moje podwórko coś przeszło. Hmm... może od początku. Wyszedłem z domu o godzinie jedenastej trzydzieści. Pod drzewem brzozowym wysokim na jakieś dwadzieścia metrów rozłożyłem sobie leżak. Jak już wcześniej wspomniałem było ciepło, leżałem więc sobie ubrany w krótkie spodnie i koszulke krótką, obowiązkowo skarpetki i trampki na nogach miałem. Leżałem tak obserwując naturę i czekąjąc, aż się coś wydarzy. I właśnie o tej godzinie dwunastej z minutami w moim ogrodzie spostrzegłem jakiś ruch. Widziałem przez krzaczki, że coś tam się poruszało i chociaż nie mogłem zidentyfikować tego co tam się poruszało, wiedziałem iż nie jest to nikt mi znajomy. Wstałem więc z mojego wygodnego miejsca i troche niechętnie ruszyłem do przodu w stronę ogródka. Pomyślałem wtedy "Fuck! Nawet jak to matka to przynajmniej zjem sobie truskawek". I wtedy właśnie chęć do ruchu wzrosła. Doszedłem do furteczki ogrodowej w jakieś pięć dwadzieścia sekund. Powolii zza krzaczków wyłaniał się krztałt istoty która coś tam sobie robiła. Z tego co zdążyłem do tej pory zauważyc to

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%
Absurd w ogrodzie — czytnik · opowiadania