Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

fantastyka · 7 min czytania

Achaja - opinia o

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

"Achaja" od dłuższego czasu tkwiła gdzieś w "kolejce do przeczytania". Ogrom treści - pod dwa tysiące stron gwarantował dłuższą przygodę ze światem stworzonym przez Ziemiańskiego. Wymagało to jednak sporo czasu, którego nigdy jakoś nie było. Wreszcie stało się! Przeczytałem.

Jakie wrażenia? Niestety mieszane. Tym bardziej, że im dalej w głąb powieści tym gorsze.

Ziemiański pisze w stylu nazywanym przez niektórych szkołą Sapkowkiego. Tylko bardziej. Prozę Ziemiańskiego uzupełniają motywy charakterystyczne dla Eriksonna („Malzańska Księga Poległych”). Powinno, więc być świetnie. Ale widać filmowa recepta – może być tak samo tylko lepiej – nie zawsze się sprawdza. Czytając „Achaję” można dobrze się bawić, ciągle jednak z boku tkwi myśl, że można to było zrobić lepiej.

Całość składa się z trzech, bardzo długo zupełnie niezwiązanych wątków. Prowadzą one czterech nietuzinkowych bohaterów przez bezdroża, pustynie, pola bitew, więzienia i pałace wyimaginowanego świata. Ze szczególnym uwzględnieniem najgorszych, najkrwawszych i najbardziej okrutnych jego fragmentów. Początkowo autor naprzemiennie opowiada historię z punktu widzenia poszczególnych osób – co się sprawdza, bo wszystkie są wiarygodne i interesujące a przy tym zupełnie różne.

Mamy, więc główny wątek – księżniczki Achai, którą złośliwy los ciągle przerzuca z deszczu pod rynnę. Przygody Achai obfitują w prostackie żarty, kolorowe scenki i przeróżne perypetie. Dużo tu okrucieństwa i przemocy, ale wszystko podane jest w melancholijnej szarości, więc nie trąca „moralnych” strun czytelnika. Główna opowieść książki nastawiona jest na awanturnicze przygody młodej księżniczki rodem ze starych przygodówek z początku ubiegłego wieku. Achaja to sztampowy przykład od zera do bohatera z tym, że w jej przypadku oznacza to mnóstwo wysiłku, krwi, potu, strachu i bólu. Zaś świat wokół niej na pewno nie jest krainą pięknych kobiet i silnych mężczyzn.

Pomocniczy wątek Zaana/Siriusa toczy się w stylu powieści szpiegowsko-wywiadowczej. Tu bitwy rozgrywa się na szachownicy a morderstwa na papierze. Pióro i złoto są groźniejsze od miecza i żelaza, a gracze są bezlitośni i przebiegli. Nie wiadomo, kto jest wrogiem a kto sojusznikiem, nie wiadomo, komu warto zaufać... Humor tego wątku jest mniej dosadny, choć inteligentniejszy. Sceny zazwyczaj posiadają przeważnie po dwa dodatkowe dna. Okrucieństwo świata wpisuje się tu doskonale w kanon gatunku – od zawsze przecież wiadomo, że cytując książkę politycy to skurwysyny. Mimo to niektóre zagrania tamtejszych graczy porażają rozmachem i wyrachowaniem.

Równie marginalny wątek Mereditha dotyka metafizycznego aspektu tamtejszego świata. Początkowo rozwija się niemrawo jednak już w połowie pierwszego tomu stanowi największą intelektualną wartość książki. Wysublimowane dialogi i wielość interpretacji każdego niemal fragmentu stanowią przyjemną odmianę po krwawych jatkach Achai czy podstępnych decyzjach Zaana. Całość nie daje możliwości na znużenie i książkę wręcz się pożera. Niestety drugi tom kładzie temu kres i tam właściwie śledzimy tylko losy tytułowej „Achai”. Autor zaprzepaszcza tym samym swoje własne…

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%