Filozofia · 5 min czytania
Ad extremum
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Oślepiający blask reflektorów rozpędzonego samochodu wdarł się na skrzyżowanie i rozproszył panujący dookoła mrok. Dwa metry wyżej zaświeciło się czerwone światło, lecz kierowca nie zważając nań pędził wciąż przed siebie, ani chwili nie zwalniając tempa. Wskazówka na liczniku minęła napis 200 km/h, kiedy kierowca wbił się głęboko w siedzenie i wcisnął gaz do samego końca. Silnik pracował na pełnych obrotach, wydając przy tym coraz intensywniejszy odgłos. Nawierzchnia była mokra, a co za tym idzie śliska. Samochód wciąż mijał kolejne budynki i skrzyżowania, przekraczając dozwoloną prędkość prawie czterokrotnie. - W ten sposób nie uciekniesz przeznaczeniu - odezwał się cicho mężczyzna siedzący na miejscu pasażera. - A jakie jest moje przeznaczenie!? - odparł agresywnie kierowca. - Pozwól aby czas pokierował twoim losem, nie uciekaj przed nim, a wszystkiego dowiesz się kiedy przyjdzie na to pora - odpowiedział spokojnie. - Czas ucieka, bo taka jest jego natura. Ja uciekam aby nie popaść w szaleństwo!.. uciekam bo muszę... Daleko w ciemnościach ukazało się pomarańczowe migoczące światełko, które z każdą chwilą zdawało się być coraz bliżej. Kierowca zacisnął mocno ręce na kierownicy, a mężczyzna siedzący obok przywarł nerwowo do siedzenia i uczynił w miejscu piersi znak krzyża. - Nie rozumiem, po co to wszystko!? - zapytał nagle pasażer. - Chcę sprawdzić, czy wszystko dookoła jest tylko złudzeniem, czy wszystko czego uczycie jest kłamstwem i czy człowiek jest ułomny tylko dlatego, że taki się urodził - odparł spokojnie kierowca. - Nie rozumiem, ciągle mówisz, że ludzie są źli, że są ułomni i głupi. Wstydzisz się tego, że jesteś człowiekiem? - na twarzy mężczyzny wymalował się grymas strachu, który z wielkim trudem próbował opanować. - Nie, wstydzę się tego, że wy nim jesteście! Martwa cisza wypełniła wnętrze samochodu, a jedynie dzikie wycie silnika, towarzyszące mężczyznom od początku jazdy, rozchodziło się w ich umysłach tłumiąc wszelkie procesy myślowe. Pomarańczowe światełko wraz z upływem czasu stawało się coraz większe, unosząc się w ciemnościach nad jezdnią i migocąc drażliwie. - Przekraczasz granice sadyzmu. Tu już nawet nie chodzi oto, czy