Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Przyjaźń · 4 min czytania

Aga4

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

W szkole przestała być agresywna, uspokajał ją ten kieliszek, co rano, na lekcjach siedziała więc przymulona, a nawet lekko zasypiając, co bardzo cieszyło nauczycieli, którzy twierdzili, że Aga w końcu zrozumiała, że szkoła to nie ring, albo, co gorsza, boisko. Och tak! Autorytecie nauczycielski! Wychowawco! Jakim cudownym jesteś opiekunem, który prowadzi przez życie. Który martwi się, o to czy ma tematy w dziennikach. I który martwi się o uczniów. Tych którzy sprawiają ,że nie może za szybko dostać awansu zawodowego. Przewodniku życiowy. Dziękuje! Ona. Za to, że widziałeś, jak nachlana kiwała się w ławce. I że się cieszyłeś. Że się uspokoiła. I że nie masz przez nią problemów. Ale za to ty możesz teraz spać spokojnie. Stówa. Tyle za awans. I za zmarnowane życie. Jej życie. Zmarnowane przez Ciebie! Przez Ciebie też.... Uczyła się troszeczkę, ponieważ posiadała tę świadomość, że jeśli zawali rok, zaczną się kłopoty, tak, więc do czwartej klasy przeszła prawie bez kłopotów. Minęły wakacje, lecz Adze trudno było pogodzić się znów z ograniczoną wolnością. Zaczęły się wagary. I tak nikogo to nie obchodziło. Straż miejsca omija te dzielnice łukiem, matka była gdzieś nie wiadomo gdzie, a nauczyciele? Dziękowali, Bogu, że dziś będą mieli spokój na lekcjach. Obustronne zadowolenie. Brawo! Najczęściej lądowały przy sklepie z panem Mieciem, ale coraz częściej zaglądała na dworzec-brzydki, szary budynek, który jakże pasował do szarej rzeczywistości miasta. Każde miasto ma takie swoje szare budynki- nieciekawe a zarazem jakże fascynujące. Przyglądała się tam dziwnym ludziom ubranym na czarno, najczęściej kiwali się oni w tak niesłyszalnej dla nikogo muzyki, albo robili sobie…

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%
Aga4 — czytnik · opowiadania