Erotyka · 7 min czytania
aga6
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
II. Znowu nie wiedziała, co ma ze sobą zrobić. Do popołudnia zostało jeszcze dobre parę godzin, pod ścianką nie było jeszcze nikogo, a nic innego nie przychodziło jej do głowy. Po ulicy włóczył się jakiś kundel- to zupełnie tak jak ona, bez celu, sam nie wiedział, dokąd chce iść. Póki były jeszcze wakacje chciała wypocząć, poczuć znowu tą wolność, która towarzyszyła jej w dzieciństwie. Ale czy ludzie potrafią być jeszcze wolni? Zniewoleni przez sukces, dążący do pieniędzy. Wolni? Śmieszne.... Wybrała park. Nigdy nie robiła tego, co inni, teraz też nie usiadła na ławce w samym centrum parku, ale wybrała miejsce na obrzeżach, gdzie usiadła na barierce przy mostku. Cóż za niewychowana młodzież... Nie może człowiek nawet przejść spokojnie przez park bo pełno tego siedzi, nie usiądzie toto normalnie tylko zaraz musi wszystko niszczyć.... Przynajmniej ludzie będą mieli o czym gadać. Normalne. Lubiła patrzeć na ludzi, a miejsce, które wybrała, nadawało się do tego znakomicie. Widziała ludzi spacerujących po parku, tych wracających z miasta, zakochanych, którzy szli trzymając się za ręce. Trzymając dłoń w dłoni, przytulając się do siebie, milcząc, cudownie milcząc.... Szczególną frajdę sprawiało jej wpatrywanie się w twarze przechodniów. Umiała dostrzec w nich nie tylko oczy, czy ładnie wykrojone usta, ale przede wszystkim smutek, radość, ból, cierpienie. Oczy są zwierciadłem duszy. Widać tam wszystko. Gdy kłamiemy, unikamy wzroku drugiego człowieka. Oczy mówią wszystko. I czasem mogą powiedzieć aż za wiele. Tyle tylko, że my nie chcemy tam nic zobaczyć. Bo może się okazać, że zobaczyliśmy za dużo. U kolegów spod ścianki widziała duże, często szkliste oczy, które najczęściej już nic nie wyrażały. I były jeszcze oczy tych, którzy pojawili się po raz pierwszy- niewinne, ale również ciekawe. Choć byli tacy różni, każde oczy z pod ścianki wyrażały brak miłości, tęsknotę. Tęsknotę niekoniecznie za następną działką- za miłością, której nigdzie nie mogli znaleźć. Wiedziała, za czym tęsknią, wiedziała, za czym tęskni ona sama. I choć każdy z nich próbował to uczucie schować gdzieś w głębi samego siebie, nic z tego nie wychodziło. Bo pragnienie miłości nie jest czymś, co można schować. Schowane, zbytnio boli. Można tylko udawać przed samym sobą, że go nie ma. Choć w środku donośnym krzykiem o sobie przypomina. A to boli. Jak cholera... Bo działkę bardzo często można zastąpić dawką miłości, ale ten towar jest drogi. Droższy od najdroższych narkotyków. Nie dla nich. Miłość to towar dla wybranych.... Aga jeszcze raz obejrzała się dokoła siebie. Ośrodek dla niepełnosprawnych... Widziała, jak każdy omija go, często rezygnując z przejścia chodnikiem. Żeby tylko nie za blisko. To nie zbyt estetyczne. A może zaraźliwe? Nie. Głupota nie jest zaraźliwa, oni nie mają się czego bać. Bo to wy jesteście głupi. Ci niepełnosprawni. Czy oni są szczęśliwi? Nieświadomi własnego istnienia, nieodpowiedzialni za własne czyny. Czy to jest szczęście? Nie wiedziała... Nie wiedziała, czy chciałaby się zamienić. Nie raczej nie. To samo uczucie pustki, osamotnienia, bez możliwości walki o miłość. Ona mogła przynajmniej walczyć. O uczucie, o siebie, o to, co uważała za wartościowe. Walczyć do ostatka sił, do ostatniej łzy. Do ostatniego tchnienia,…