Erotyka · 5 min czytania
Aga8
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
III. Administrator budynku, którego mieszkańcy widzieli po raz pierwszy na oczy, pojawił się niespodziewanie. Szybka wymiana zdań. Budynek jest za stary, podlega rozbiórce. Stał chwilę. Dziwił go wyraz obojętności na twarzach mieszkańców. Tracili dom. Tak, tracili dom, ale czy on to rozumiał? Czy rozumiał uczucia tych ludzi, jeśli mówił im to z takim spokojem? Obojętny na wszystko.. Kolejni ludzie znaleźli się na bruku. Taka była po prostu jego praca, wywalać ludzi na bruk. Za to mu płacili. Uodpornił się na wszystkie prośby, przekupstwa. Był tylko człowiekiem. Zachowywał się po prostu jak człowiek... Jak każdy człowiek. Miał w dupie innych. Nie znał słowa uczucia. Jak każdy człowiek. Ach człowieczeństwo to cudowna rzecz. Kiedy odszedł, przyszedł czas na łzy. Matka z szóstką dzieci, weteran wojenny, no i Aga. Bez dachu nad głową. Bez kawałka podłogi na własność. Rzeczywistość. Szara rzeczywistość miasta. Musiało tak być. Jeszcze jedna rzecz z którą po prostu trzeba było się pogodzić. Nie załamała się. Nie ona. Dzieci płakały. Matka pośpiesznie pakowała skromny dobytek. Nie było tego wiele. Lepsze to niż nic. Tak mówili, gdy zwracała się z prośbą o pomoc. Teraz powiedzą, że ma przynajmniej, w co ubrać dzieci. Rzeczywistość! Pod mostem. Ale Rzeczywistość. Weteran siedział na ławce przed domem. Stary schorowany człowiek. W jego szklistych oczach widać było ból, całe morze bólu. Nie miał już nic. Złośliwy los zabrał mu wszystko, bliskich, rodzinę, pieniądze, nawet honor. Zabrano mu wszystko, co miał. Została mu teraz ulica. I kawałek nieba. Tylko tyle mógł posiadać na własność. Walczył o wolność. O ojczyznę. O to, żeby teraz wypierdolili go z domu. Walczył, oddawał własną krew. Chodził z karabinem na ramieniu. Czołgał się. Wsłuchiwał się w huk granatów. Bohater. W zamian dostał skrawek nieba..... Wziął małą reklamówkę. Odszedł. Nikt go więcej nie wiedział. Tylko po kilku miesiącach na pierwszych stronach gazet pojawiła się informacja, że znaleziono, w którejś z piwnic ciało starszego człowieka. Tak, to był dobry…