Filozofia · 2 min czytania
Agamemnon
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Na pustyni, wśród zgliszczy starożytnego pałacu stoi pomnik. Monument z pięknego metalu pobłyskującego w prażących promieniach słońca. Jego lice, bez zmarszczek i skaz, spoglądało dumnie i groźnie. Ogromną ręką napomina cały świat – jest bezgranicznie potężny i piękny.
Pomnik był tu od zawsze. Stał nieruchomo i rósł w dumę. Pamiętał walecznych wodzów, piękne królowe i ogromne ogrody zdobiące pałac, lecz na wszystko patrzył wciąż tym samym pełnym pewności i ironii wzrokiem.
Przez morze piasku wędrowali ludzie. Całe karawany nieszczęsnych zmierzających ku nowej wolności. Na swojej drodze napotykali postument, unosili wysoko głowy i z podziwem wpatrywali się w twarz bóstwa mieniącą się żółcią i brązem.
Wędrowcy podziwiali dziwnego naczelnika, lecz po chwili odchodzili ku swojej krainie dobrobytu i zapominali o widzianym arcydziele. Zapominali raz na zawsze…
A posąg stał wciąż niewzruszony, niezmienny – tak beznamiętnie identyczny od…