Psychologia · 5 min czytania
Agata
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Agata Okno-drzwi, okno-drzwi. Chodziła tak od pół godziny. Wciąż nie mogła się uspokoić. "Niech chociaż zadzwoni, niech mi wszystko wyjaśni". Musi w końcu zadzwonić. "Nie pasujemy do siebie"- to żadne wyjaśnienie. Musi być jakiś powód, dla którego tak nagle się wszystko skończyło, dla którego ją rzucił. Rzucił? Nie, to niemożliwe, to musi być jakieś nieporozumienie. Po prostu źle go zrozumiała, on wcale nie miał tego na myśli. "No zadzwoń, do cholery!". Ściskała telefon w dłoni, nerwowo wpatrując się w jego wyświetlacz. W pewnym momencie już nie wytrzymała tego napięcia, opadła na krzesło, ukryła twarz w dłoniach i po raz kolejny zaniosła się urywanym szlochem. Na dźwięk przychodzącego SMS-a poderwała się na równe nogi. Serce podskoczyło jej do gardła. Wstrzymała oddech i...rozczarowanie. To nie on. To Magda. "Siema Aga. Czemu się nie odzywasz? Dawno nas na mieście nie było. Może gdzieś wyskoczymy wieczorem? Dawno nie miałam w ustach dobrego browara. Poza tym mam do ciebie sprawę. Odpisz." Bez namysłu skasowała SMS-a i rzuciła telefon na tapczan. "Niech się udławi tym browarem. Ludzie mają poważne problemy, a ona mi o takich pierdołach chrzani." Łzy już jej obeschły. Teraz była wściekła. Na kogo? Na niego? A może na cały świat, za to że jest taki piękny i szczęśliwy, podczas, gdy ona cierpi w niewyobrażalny sposób? Usiadła przy biurku i otworzyła podręcznik, ale nie mogła się skupić. "Może jeszcze zadzwoni. Albo napisze. W końcu jest mi winien jakieś wyjaśnienie." Coś zatrzepotało za firanką. Zlękła się i gwałtownie wstała. To był motyl. Musiał wlecieć przez otwarte okno. Nic szczególnego, taki zwykły, brązowo-pomarańczowy, taki jakiś niewyrośnięty. "Jeszcze ty musisz mnie dobijać. Uciekaj, cholero". Szarpnęła firanką. Motyl przez chwilę jeszcze szamotał się, aż w końcu znalazł drogę wyjścia. Zamknęła okno. Zdenerwowała się jeszcze bardziej. Nie dość, że załamała się kompletnie, nie może się pozbierać, skupić na niczym, to jeszcze ciągle coś jej zakłóca spokój. Telefon nie ten co…