Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Psychologia · 8 min czytania

Agnieszka

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Otworzyła drzwi i weszła do pustego mieszkania. Pachniało Pawłem. Poczuła to od razu. Woda kolońska, którą kupiła mu na urodziny. Zawsze jej używał. Nawet nie zdawała sobie sprawy, że cały dom jest przesiąknięty tym zapachem. Dopiero teraz zwróciła na to uwagę. Łzy zakręciły się jej w oczach. Poczuła, że nogi zrobiły się słabsze. Usiadła na kanapie: w płaszczu, butach, szaliku i... siedziała tak nieruchomo. Nie miała już nawet siły płakać. Czuła tylko wielką bezradność i straszny ból w okolicy serca. To wszystko wydarzyło się tak nagle. Za szybko. Nie zdążyła się przygotować, nastawić na ból. Jeszcze wczoraj... Boże, dlaczego mi to zrobiłeś. Byłam dobra, nikogo nie skrzywdziłam, a ty tak mnie ukarałeś. Za co? Odpowiedz! Krzyczały jej wzburzone myśli. Byliśmy z Pawłem tacy szczęśliwi. Rozumieliśmy się bez słów. Był dla mnie całym życiem. Żebym mogła cofnąć czas. Za rzadko mówiłam mu, że go kocham. Może teraz mnie usłyszy. - Kocham cię...- zdołała tylko wyszeptać – Dlaczego odszedłeś? Łzy zaczęły płynąć strumieniem po twarzy Agnieszki. Chciała, żeby pękło jej teraz serce. Rozejrzała się po pokoju. Nakryty stół, wszystko przygotowane do wspólnej kolacji przy świecach. Chcieli uczcić kolejny dzień ich życia. To, że mogą być razem, że są szczęśliwi. Przypomniała sobie jak śmiał się, gdy robiła sałatkę, jak żartował, jak... Znowu przed oczami ten obraz. Blada twarz męża i strach w oczach. - Jak strasznie boli, zawołaj pogotowie. Lekarz przyjechał po 10 minutach. W tym czasie starała się pocieszyć małżonka. Nie wiedziała, czy może dać mu jakieś leki. Później odpowiadała szybko na pytania doktora, że wszystko zaczęło się nagle, że Paweł nigdy na nic nie chorował. Kiedy go zabierali widziała tylko, że ciężko mu oddychać, jest strasznie słaby i patrzy na nią tak błagalnie. Szybko ubrała się i pojechała do szpitala. Nie pozwolili jej stać obok. Robili jakieś badania. Powiedzieli tylko, że mąż jest we wstrząsie, że walczą i robią wszystko co można. Kazali jej wracać do domu i zostawić telefon, ale nie mogła. Stała tam osłupiała. Chciała pomóc albo chociaż potrzymać go za rękę. Około 23 jakiś lekarz powiedział: - Chyba już lepiej. Przyjmiemy go na internę. Czy kiedykolwiek miał bóle brzucha albo serca? - Nie, na nic nie chorował. Nie chodził do lekarza. Był zdrowy. - Nie wiemy jeszcze co mu jest, ale to nie zawał. Proszę się nie martwić. Będzie dobrze. Jutro proszę przyjechać na oddział i rozmawiać z lekarzem prowadzącym. Będzie więcej badań i może już coś będzie wiadomo. - Nie mogę zostać? - Niestety. Wróciła do domu. Całą noc chodziła po mieszkaniu. Kilka razy chwytała za słuchawkę, ale odkładała ją. „Jak coś się stanie, to przecież mnie zawiadomią.” Napięcie było straszne. Ręce jej drżały, w ustach zasychało, nie wiedziała jak wytrzyma do rana. Straszna cisza uderzała ją po twarzy jak grupy pejcz. Widziała, jak powoli przesuwają się wskazówki zegara. Jak tylko minęła ósma, pojechała do szpitala. Trafiła bez trudu. W dyżurce wskazali jej salę, gdzie leży Paweł. Na „gumowych” nogach szła w tamtym kierunku. Weszła i zobaczyła śpiącą sylwetkę. Usiadła przy nim. Wreszcie może go potrzymać za rękę. Przytuliła szorstką dłoń do swojej twarzy. Otworzył oczy i uśmiechnął się. - Kochanie- szepnął - Jestem. Boli? - Już mniej. Dali mi jakieś kroplówki i trochę ulżyło. Zaraz pojadę na jakieś badania. - A co mówili? - Nic. Przywiozłaś mi piżamę i jakieś drobiazgi? - O Boże! Zapomniałam. Zupełnie o tym nie pomyślałam. Uśmiechnął się i mocno ścisnął jej rękę. - To jedź teraz do domu i przywieź. Jak wrócisz będzie już po badaniach i będzie wiadomo co mi jest. Pamiętaj o tej wodzie kolońskiej, którą tak bardzo lubię. Mam zamiar nawet w szpitalu czuć się jak ktoś ważny. – puścił jej oczko. - Dobrze. Już jadę. Zaraz będę z powrotem.- pocałowała go w policzek i wstała. Przed drzwiami odwróciła się, żeby zobaczyć jego uroczy uśmiech i słodkie oczy. Pomachała mu i wyszła. Zajrzała

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%
Agnieszka — czytnik · opowiadania