Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

akcja · 5 min czytania

Akcja

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

AKCJA Wyszliśmy z Grubym na brzeg w Ustroniu Morskim. Akcja, którą z powodzeniem zakończyliśmy, była piekielnie trudna. Ogarnęło nas znużenie i potworne zmęczenie. Dostaliśmy porządnie w kość. Ociekaliśmy potem i krwią. Cieszyliśmy się jednak, że to nietypowe zadanie, które męczyło nas od lat, udało nam się zrealizować, nie ponosząc zbyt wielu ofiar. Przynajmniej mniej, niż zakładaliśmy na początku, przystępując do jego wykonania. Siąpił drobny deszczyk, który przy poprzedzających te sierpniowe dni upałach, przerzedził rzesze turystów i spowodował ich odpływ z plaży na miejscowe deptaki i do przydrożnych kawiarenek. Znaleźliśmy miejsce w jednej z nich, zamówiliśmy mocną kawę a z proponowanych posiłków wybraliśmy gorący rosół. Gruby przysnął w fotelu, zaraz rozległo się jego tłumione chrapanie. Nie zwracałem na niego uwagi i nie interesowało mnie co myślą o nim i o mnie ludzie siedzący przy sąsiednich stolikach. Sam chętnie też bym się położył i rozprostował nogi na wygodnej kanapie. Usłyszałem jak któryś z turystów mówił szeptem do drugiego. Moje uszy rejestrowały treść rozmowy. - Tyle krwi, tyle ofiar, niesamowite, okropne. - Tylko patrzeć jak morze zacznie wyrzucać ciała na brzeg. - Straszne, żeby w naszych spokojnych, czasach działy się takie rzeczy. Towarzystwo z sąsiedniego stolika opuściło lokal. Stolik stał przez pewien czas pusty. Nie patrzyłem w tamtą stronę, głowę opuściłem na piersi, odpoczywałem lekko drzemiąc. Ocknąłem się po chwili, zgłodniały i trochę zły. Zamówionej kawy jeszcze nie przyniesiono, kelner kręcił się w drugim kącie lokalu. Gruby chrapał. Odwróciłem się. Sąsiedni stolik był zajęty. Kobieta w wieku trzydziestu paru lat siedziała obok mężczyzny w podobnym wieku. Naprzeciwko, na obitych czerwoną ceratą krzesłach, siedziały dwie dziewczynki, jedna w wieku około czternastu lat, druga mogła mieć najwyżej sześć, siedem lat. Starsza, ubrana w obcisłe spodnie i kolorową bluzkę, rozglądała się ciekawie po kawiarni. Paznokcie na lewej ręce miała nierówno pomalowane zielonym lakierem. Sprawiała wrażenie jakby tę czynność wykonała w ukryciu przed matką. Młodsza przyglądała się spadającym na szybę okna kroplom deszczu. Ręce trzymała na blacie stolika zaciskając małe piąstki. Był jeszcze…

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%