Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

akcja · 19 min czytania

Akcja Czarnobyl cz.I

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

1986, 26 Czerwca, Godzina 05.50 Ukraina (obwód kijowski)

Rosyjski Helikopter wojskowy transportuje oddział żołnierzy.

Lądowisko: Dach budynku mieszkalnego

Helikopter, kilkaset metrów nad Miastem Czarnobyl

-Sierżancie !! a co my tu tak w ogóle robimy ? – zapytał się jeden żołnierzy, przekrzykując warkot helikoptera – Nie gadaj tyle, bo ci w końcu powietrza zabraknie Jovic! Czym mniej wiesz tym większe prawdopodobieństwo że wyjdziesz z tego cało – kończąc te zdanie, sierżant uśmiechnął się szelmowato i krzykną – No chłopaki! WYSKAKUJEMY!! – w, tym momencie ośmioosobowa grupka żołnierzy opadła po linach na dach starego budynku mieszkalnego. Szybkim krokiem znaleźli się przy poniszczonych drzwiach prowadzących na schody w dół – Kowal!! Drzwi!- w interkomie żołnierza rozległ się rozkaz sierżanta, a ten jak maszyna, zasadził kopa wywarzając drzwi z pordzewiałych zawiasów. – Starski i Barry, sprawdźcie okolice budynku ! – żołnierze szybko podbiegli na przeciwległe krawędzie dachu i rozpoczęli rekonesans, w tym czasie już piątka ich współtowarzyszu szybko przeczesywała pierwsze z góry, piętro.– Prawe skrzydło, czyste – zawiadomił Mike. - Lewe czyste – dopowiedział Don. - Żadnych oznak wroga ani cywili? – zapytał się Sierżant– cisza… – odezwali się wszyscy – Zwiad? Co, u was? – Ulice, czyste Sierżancie. – Dobrze, Starski i Barry zostajecie tam, informujcie mnie na bieżąco, jeżeli coś się zmieni. Reszta, ZA MNĄ! – zakrzyknął i 5 żołnierzy biegła teraz schodami w dół, obszukując po kolei każde piętro. Gdy byli już na parterze i nadal nie znaleźli żadnych oznak życia, padł rozkaz. – dobra chłopaki, Starski złazisz na dół, Barry zostajesz – przyjąłem – odezwał się snajper – a co do reszty, stańcie koło mnie, muszę wam powiedzieć szczegóły naszej operacji.

W mieście panowała martwa cisza, tylko wiatr grał zwodniczo, zniszczonymi drzwiami i oknami, waląc nimi raz, mocniej, a raz słabiej o stare framugi mieszkań. Na ulicach latały kawałki gazet i śmieci, wszędzie było pusto i szaro. Tylko w jednym budynku słychać było czyjś głos. Cały czas nie zmienny, stale w tej samej tonacji, bez emocji –

- Dostaliście tabletki, macie na sobie ciężkie kombinezony i bardzo dużą sumę pieniędzy na kontach. Teraz czas na wyjaśnienie naszego zadania. Dokładnie dwa miesiące temu uległ awarii reaktor, a po kilku godzinach nastąpiła eksplozja, która będzie miała katastrofalne skutki. Jak widzicie miasto to już jest totalnie wyludnione, więc nie będziemy mieli problemu z dostaniem się na teren elektrowni… –Ale, po co mamy wpierd… - odezwał się Jovic.-Jak pozwolisz mi dokończyć żołnierzu to się dowiesz – skarcił go sierżant-Przepraszam Sir –-Lecz już na samym terenie…- kontynuował sierżant- będzie dużo pracowników i rosyjskich żołnierzy, więc będziemy musieli zachować szczególną ostrożność. Naszym celem będzie dostanie się do elektrowni i zbadanie znajdującego się tam laboratorium…-Laboratorium ? Przecież tam nie było żadnego laboratorium !?-odezwał się Starski-Szary Dwór, rosyjskie laboratorium badawcze, specjalizujące się nad genetyką i urządzeniami biologicznymi – odezwał się Steven-A ty kim, KURWA jesteś ? – zakrzyknął Kowal-Naukowiec, tyle powinno ci wystarczyć, żołnierzu. – uciszył go sierżant, aby po chwili kontynuować – Nasz wywiad doniósł, że to nie awaria reaktora a jakiś eksperyment wywołał eksplozje, która następnie uszkodziła reaktor i spowodowała wybuch. Wszystko to spowodowało niemałe zamieszanie w całym tym rosyjskim bajzlu, a my mamy dzięki temu sprawdzić, nad czym oni tam tak pracowali.- Macie jakieś podejrzenia??- zapytał się cicho Jovic.-Profesorze… - sierżant skierował swój wzrok na naukowca.- Prawdopodobnie Rosjanie, dzięki energii atomowej, której mieli pod dostatkiem, próbowali albo i nadal próbują stworzyć, nowej generacji genetycznie zmodyfikowane hybrydy maszyno-ludzkie, które w przyszłości miały by zastąpić żołnierzy. - Już go nie lubię…- szepnął Kowal do Dona, a usłyszawszy to sierżant zwrócił się do niego.-Ty nie masz go lubić, ale słuchać Kowal i bez pierdolenia o koleżeństwie! –- A teraz słuchajcie mnie uważnie… - Jego wypowiedz przerwał głos Barrego w interkomie.- Sierżancie ! - - Tak? Co, się dzieje? – Jakiś człowiek zbliża się powoli do budynku, nie posiada broni, prawdopodobnie cywil. – nie strzelaj, trzymaj go na muszce, a wszyscy pozostali, Morda w kubeł !! …

1986, 26 Czerwca, Godzina 06.20 Ukraina (obwód kijowski)

Miejsce pobytu: Parter budynku mieszkalnego

-Jestem głodny… – słychać było zachrypiały głos unoszący się jak mgła nad jeziorem, ciężko i nie przerwanie – cholerne życie, cholerne państwo… - żołnierze stali w bezruchu, wyczekując rozkazów sierżanta, który teraz powoli i po cichu wychylił się delikatnie zza poniszczonego okna, aby zobaczyć nieproszonego gościa. Był to starszy facet, koło pięćdziesiątki, w szarej i połatanej kufajce z pustą butelką samogonu w prawej ręce, – Czemu tu zostałem… może gdybym wtedy pozwolił im wyjechać… - wojskowi słyszeli tylko powolne i stałe odgłosy szurania, połączone z dziwnym bełkotem. Gdy obcy był jakieś 10 metrów od okna, gdzie sierżant, właśnie chował głowę, znowu rozległ się głos - … ale dlaczego musieli akurat nas wykorzystać… przecież mogli,… może nie mieli czasu. – gdy nieznajomy powoli zaczynał już oddalać się od miejsca lądowiska, nagle w interkomie sierżanta odezwał się głos. – Lis, Lis, tutaj Nora, mamy bardzo słaby odczyt i zasięg, prawdopodobnie na tym terenie znajduje się coś … - obcy staną, a Barry zauważył przez lunetę, iż ten odwrócił się i powolnym krokiem zaczyna wracać się do ich budynku.- …co zakłóca nadawanie i przesyłanie informacji, czy jesteście w stanie … - sierżant usłyszawszy zbliżające się kroki obcego, dał komendę Sitarskiemu i Jovicowi aby wycelowali w drzwi. Reszta powoli i po cichu położyła się na ziemi, wyczekując. Połączenie z Norą nagle jakby się urwało. Barry tylko czekał na sygnał od Sierżanta, aby wpakować kulkę temu klientowi, ale żadna taka komenda nie padła. – Czyy… czy jest tam, kto? Czy może macie coś do jedzenia? – w drzwiach starego domu staną włóczęga z zdziwioną twarzą gdyż właśnie celowało do niego dwóch rosyjskich żołnierzy, a reszta leżała wpatrzona w niego, na ziemi.- Wojskowe Ruskie ? TUTAJ ? – zapytał ze strachem i zmieszaniem pijaczyna.

Żaden z ludzi w mundurach się nie odezwał, tylko człowiek przy oknie, wyjął coś z większej kieszeni i rzucił mu pod nogi. Była to sucha racja żywności, zapakowana w folie, ten szybko złapał w obie ręce, rozpakował i zaczął jeść tak łapczywie, że połykał nawet kawałki opakowania. W pomieszczeniu gdzie się znajdowali panował półmrok z delikatnym światłem, dnia padającym od strony drzwi wejściowych i z okna na wprost żołnierzy. Dlatego biedak nie widział nikogo na tyle wyraźnie żeby móc w ogóle powiedzieć, że spotkał ludzi. Byli dla niego teraz tylko cieniami, które patrzą się na niego i jego konsumpcje. Jednak żołnierze widzieli go doskonale, wrak osoby, który opiera się o szklany filar, który i tak na dobrą sprawę zachwieję się pod wpływem byle, jakiego wiatru. To był żałosny widok, ale widok

- Jam masz na imię – cisze przerwał bezuczuciowy głos żołnierza pod oknem, który teraz bacznie oglądał biedaka i jego żałosne życie– Jonok, … Kasprowik – odchrząknął z pełną gębą, nie odrywając wzroku od swej „ofiary” – Mieszkasz tu ? – głos nie tracił nic ze swej szorstkości. Łachmaniarz na moment podniósł wzrok i spojrzał na nieznajomego, oblizując wargi – kiedyś tu mieszkałem, teraz tutaj koczuje… - Sierżant usłyszał w odpowiedzi załamanie tonu, więc kontynuował – koczujesz ? jak to ?- biedak zjadł już całą porcje, oblizał brudne palce i spojrzawszy na nieznajomego odpowiedział – nie boje się śmierci, ale noce w tym Rosyjskim Piekle są chyba wyrwane z najgłębszego koszmaru – sierżant przymrużył oczy. – możesz jaśniej ? – zapytał po chwili. – przecież jesteście z stąd i zapewnię to WY stworzyliście te potwory !? – z wielki wyrzutem wręcz wykrzyknął ostatnie słowa. Sierżant jednak nadal kucał przy oknie i tylko odpowiedział.- potwory ? człowieku, odstaw ten alkohol bo ci już do końca resztki mózgu wypali –- heheh- zaśmiał się i wybiegł z budynku krzycząc.- WIEC DO ZOBACZENIA JUTR …. RANO ! – -Sierżancie, biegnie koło ulicy Karnoyola, skręcił i wbiega do sklepu po prawej.. – Barry powoli i spokojnie informuje sierżanta, kiedy zauważa, że od zachodu przebiegło jeszcze kilka podobnych osób z jednego domu do drugiego.- Melduje też, że jest jeszcze kilku innych cywili na zachodzie, w starym domu handlowym –- Dobrze Barry, czekaj na dalsze polecenia – odpowiedział sierżant i dodał.- Ciekawe, o co mu chodziło, mówiąc „Potwory”–Pewnie chodzi o te hybrydy – odpowiedział naukowiec.- A ktoś pytał cię o zdanie ! Ty pi… - odrzekł zdenerwowany Kowal, a sierżant natychmiast zareagował i nie pozwalając mu dokończyć zdania.-Zamknij mordę Kowal, bo wypuszczę Cię samego w to bagno!!- po chwili ciszy dodał.-Dobra, odbezpieczyć broń, sprawdzić sprzęt… a właśnie, Don, podaj poziom skażenia… –Poziom skażenia jest wysoki, lecz nasze wyposażenie powinno dać rade – kończąc zdanie, widać było przez maskę, jego delikatny i ironiczny uśmiech.-To dobrze żołnierzu. Bo nie chce skończyć jako żarówka … -

1986, 26 Czerwca, Godzina 06.00 Ukraina (obwód kijowski)

Miejsce pobytu: Nieznane

- Doktorze, powinniśmy próbować ucieczki jak inni, a nie pracować jakby nigdy nic – zaproponował wysoki i zarośnięty mężczyzna ubrany w biały fartuch, nachylając się nad resztkami jakiegoś żywego organizmu- Ty nic nie…

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%
Akcja Czarnobyl cz.I — czytnik · opowiadania