Komedia · 14 min czytania
Akwizytor powraca
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 6
Osoby: SKALSKI ANYTOKIN UCZESTNICY (ludzie z wyraźną nadwagą lub otyłością) TAJNIAK
AKT I
Scena I SKALSKI, później ANYTOKIN (Pokój dzienny. SKALSKI siedzi w fotelu, tyłem do drzwi wejściowych i ogląda telewizję, jedząc kruche ciasteczka, wypełniające dużą szklaną miskę, spoczywającą na jego kolanach lub głaszcząc się po sporych rozmiarów brzuchu; u jego stóp leżą puste puszki po coca-coli i zmięte torby po rozmaitych produktach spożywczych.)
(Nagle na tle dźwięków płynących z telewizora i chrupania Skalskiego rozlega się pukanie do drzwi.)
SKALSKI (kilkakrotnie wstaje, aby zaraz ciężko opaść na fotel, w końcu macha lekceważąco ręką i woła:) Otwarte!
(Słychać bezsilne szarpanie klamki.)
SKALSKI (głośniej, nieco zirytowany) Otwarte, mówię!
GŁOS ZZA DRZWI Zamknięte!
SKALSKI (do siebie, niechętnie wstając otworzyć) Kogo to diabli niosą w niedzielę wieczorem?
ANYTOKIN (wsuwa się do mieszkania z neseserem w ręku)
Część 22 / 6
SKALSKI (zamyka drzwi i patrzy na niego z niedowierzaniem)
ANYTOKIN (kładzie neseser na stoliku i otwiera go)
SKALSKI (wpatruje się w przybyłego z oburzeniem)
ANYTOKIN (grzebie w neseserze, nie zwracając na nic uwagi)
SKALSKI (ostro) Czy mógłby pan mi wyjaśnić, kim jest i co robi w moim mieszkaniu?!
ANYTOKIN (po chwili, zerkając na Skalskiego) Nie poznaje mnie pan?
SKALSKI (oschle) Nie.
ANYTOKIN (podchodzi do rozmówcy na odległość ramienia) Prawda, trochę posiwiałem, w końcu lata lecą... Pana również czas nie oszczędził... Chociażby ten balonik... (dźga Skalskiego palcem w brzuch)
SKALSKI (odskakując do tyłu) Co pan?! Co pan?! Oszalał pan?!
ANYTOKIN (łagodnie) Ależ nie... Za to pan, jak widzę, nie czuje się najlepiej. Podskakuje pan nerwowo, krzyczy, oczy wybałusza... (energicznie) Świetnie się składa! Mam znakomitą ziołową herbatkę, przynosi natychmiastowe ukojenie... Nawet jeśli delikwent cierpi na psychozę maniakalną, czy właśnie przeżywa najstraszliwszy w dziejach medycyny napad histerii... albo się do niego zbliża... jak pan. (robi ruch w stronę neseseru)
Część 33 / 6
SKALSKI (łapie go za poły płaszcza) Jeżeli natychmiast nie wyniesie się pan z mojego mieszkania, do którego pan bezprawnie wtargnął, zadzwonię na policję!
ANYTOKIN (łagodnym głosem, jakby się zwracał do krnąbrnego dziecka) Już to słyszałem.
SKALSKI (zdziwiony, wypuszczając materiał z dłoni) Kiedy?
ANYTOKIN (jak wyżej) Mówiłem panu, że zdążyliśmy się już poznać.
SKALSKI (przypatrując się Anytokinowi) Rzeczywiście. Pamiętam skądś tę bezczelną gębę... Ten spokojny, patologicznie aksamitny głos... A nawet neseser...
ANYTOKIN (nieurażony) Przypomnę się. Moje nazwisko Anytokin.
SKALSKI (nic nie mówi, sprawia wrażenie oszołomionego)
ANYTOKIN (życzliwie) Sympozjum antynikotynowe, pamięta pan? Właśnie, moje gratulacje! (chwyta rękę Skalskiego i zaczyna nią potrząsać)
SKALSKI (zdziwiony) Nie bardzo rozumiem.
Część 44 / 6
ANYTOKIN (wciąż potrząsając dłonią Skalskiego) No, jakże... Rzucił pan palenie. Rozglądam się i nie widzę ani jednej popielniczki. Serdecznie winszuję! Znaczy moje sympozjum odniosło skutek.
SKALSKI (zdenerwowany, wyrywając rękę z uścisku Anytokina) Myli się pan. Po tym chorym cyrku, który pan określa mianem sympozjum, zacząłem palić jeszcze więcej! Wyszedłem z nałogu dużo później z powodów zdrowotnych.
ANYTOKIN (zamyślony) Zdrowotnych... (Bierze z miski jedno ciasteczko i podchodzi do swego neseseru.)
SKALSKI (patrząc na niego spode łba) Dlaczego znowu przyszedł pan mnie dręczyć?
ANYTOKIN (stoi tyłem do Skalskiego i publiczności, wykonuje tajemnicze ruchy i mruczy coś do siebie)
SKALSKI (bez większego przekonania) Proszę wyjść! Niechże pan opuści moje mieszkanie...
ANYTOKIN (kompletnie nie zwraca na niego uwagi)
SKALSKI (zrezygnowany siada na fotelu i sięga po ciastka) (do siebie) Tracę formę. Dawniej raz-dwa wyrzucałem podobne, bezczelne typki. Potrafiłem krzyknąć, a w potrzebie użyć komunikacji niewerbalnej... Dziś nawet nie mam siły porządnie się zdenerwować! Tracę formę, tracę formę...
ANYTOKIN (który podczas monologu Skalskiego przykucnął za oparciem fotela; głośno i znienacka, prostując się) Otóż to! Traci pan formę!
Część 55 / 6
SKALSKI (wydaje nerwowy okrzyk i dławi się jedzonym właśnie ciastkiem)
ANYTOKIN (z dezaprobatą) Znowu pan podskoczył. Ależ z pana neurotyk! Gdy spotkaliśmy się pierwszy raz szesnaście... siedemnaście lat temu, zachowywał się pan bardzo podobnie. Swoją drogą to dość osobliwe zjawisko: kogo nie odwiedzę, zdradza objawy nerwicy... To pewnie wpływ dzisiejszych czasów. Samoloty, komputery, wieczny pośpiech i nieokiełznany stres! Ale nie o tym chciałem mówić, zbił mnie pan z pantałyku...
SKALSKI (wchodzi mu w słowo, krztusząc się jeszcze) A pan mnie zaraz wpędzi do grobu!...
ANYTOKIN (z godnością) O, nie. Pragnę wnieść trochę radości w pana życie, a jednym z podstawowych warunków tejże jest być zdrowym jak...
SKALSKI (kończąc) ...Koń.
ANYTOKIN Skąd pan wie?
SKALSKI (przedrzeźniając Anytokina) Już to słyszałem. Podobnie jak fraszkę Kochanowskiego, którą zamierza pan wyrecytować.
ANYTOKIN (z podziwem) Bystry ma pan umysł, całkiem jeszcze sprawny. ...Niełatwo mnie zagiąć. Jednakże pana nerwy i forma (pokazuje brzuch Skalskiego) nie są w najlepszej kondycji.
SKALSKI To nie pańska sprawa!
Część 66 / 6
ANYTOKIN (podnosząc wskazujący palec) I tu się pan myli. Osoba, która raz zaprosi mnie do swojego mieszkania, może liczyć na stałą moją opiekę, do końca życia.
SKALSKI Nigdy pana nie zapraszałem!
ANYTOKIN Odwiedziłbym pana wcześniej, ale przeprowadził się pan na drugi koniec kraju. Upłynęło kilkanaście lat, nim zdobyłem pana nowy adres. Na szczęście dziś znowu się widzimy...
SKALSKI (do siebie) Chyba czeka mnie kolejna przeprowadzka. (głośno) Miło, że pamiętał pan o mnie i wstąpił w moje skromne progi, abym nie odpoczął za bardzo w niedzielny wieczór, ale teraz muszę pana pożegnać.
ANYTOKIN Pożegnać?
SKALSKI (z nadzieją) Na pewno spieszy się pan...
ANYTOKIN Ależ, nie. Mogę zostać tak długo, jak pan zechce.
SKALSKI (siląc się na spokój) Właśnie! Musi pan wiedzieć, że mam zwyczaj kłaść się spać dosyć wcześnie: już o dwudziestej...
ANYTOKIN (pouczająco) Źle to świadczy o stanie pańskiego zdrowia. O tak wczesnej porze kładą się tylko dzieci oraz kury... albo organizmy o nadmiernej masie ciała. Nadprogramowe kilogramy powodują szybkie zmęczenie, co owocuje tym, że człowiek idzie spać tuż po dobranocce. Przez cały dzień chodzi taki osobnik ociężale i dźwiga swój ciężar niczym matka dziecko w łonie. Po jakimś czasie ujrzy pan wyżej wspomnianą matkę na powrót szczupłą, zgrabną, pełną sił, lecz pana ciążowy problem sam się nie rozwiąże.…