Filozofia · 21 min czytania
Alchemia - dyscyplina błędu i nonsensu ?
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 2
{i}{b}L a p i s p h i l o s o p h o r u m - ALCHEMIA W ZWIERCIADLE FILOZOFII i PSYCHOLOGII {/i}{/b}
{b}Potocznie zwykło się określać alchemię jako „sztukę wytwarzania złota”. Wciąż jeszcze przedstawicieli tajemnej dyscypliny posądza się o przeprowadzanie naiwnych, mało wiarygodnych eksperymentów bez znaczenia dla nauki. Niejednokrotnie przywołuje się postać alchemika jako wędrownego, pewnego siebie oszusta, który zdobywał majątek wyrafinowanymi podstępami i kuglarskimi sztuczkami. Opinie takie, chociaż zawierają dozę prawdy, są wielce niedokładne i krótkowzroczne.{/b}
Współczesne badania wykazały, że największy spośród cieszących się poważaniem naukowców siedemnastego wieku, {b}Isaak Newton{/b} , bardzo wysoko cenił dociekania alchemiczne. Wierzył on, że alchemia może stanowić poprawną podstawę do wyjaśnienia zróżnicowanych zmian zachodzących w przyrodzie. W ostatnich trzech stuleciach wykazano, że fundamentalne założenia alchemii są błędne, nie upoważnia to jednak nas, by odnosić się lekceważąco do koncepcji trwającego prawie dwa tysiąclecia „alchemicznego błąkania się” .
Najczęściej sądzi się, że korzenie alchemii tkwią w średniowiecznej Europie, gdzie była praktykowana aż do końca XVIII wieku. Jednak początki jej rozwoju sięgają o wiele głębiej i dalej, obejmując swym zasięgiem wiele kręgów kulturowych. Struktury myślenia alchemicznego odnajdujemy w Indiach, Chinach, Egipcie, w kręgu kultury helleńskiej i arabskiej. Termin „alchemia” pochodzi natomiast od arabskiego słowa elkimya, ono z kolei wywodzi się prawdopodobnie ze staroegipskiego słowa Khem oznaczającego „Czarną Krainę”, tj. Egipt.
Pomimo wielu różnic środowiskowych tajemna dyscyplina mistrzów we wszystkich regionach świata zachowała swoje podstawowe elementy. Magowie alchemii niezależnie od położenia geograficznego dążyli do odkrycia metody transmutacji (przemiany) niższych „podłych” metali w doskonałe „czyste” złoto, a jednocześnie pragnęli zgłębić zagadkę nieśmiertelności. Dążeniem każdego adepta – alchemika był kamień filozoficzny, mający moc przemiany dowolnego metalu w szlachetny kruszec. Alchemicy poszukujący złota czy eliksiru życia stawali się zarówno mistykami jak i naukowcami. Łączyli oni tajemne doświadczenia, eksperymenty z symbolami, mitami o wyraźnym charakterze soterologicznym. Pokładano wiarę w zbawczą rolę czynników nadprzyrodzonych. Okresem największego rozkwitu zachodniej alchemii był wiek szesnasty, jej burzliwe dzieje skończyły się z początkiem wieku osiemnastego. Chociaż alchemia stała się wówczas zamkniętą kartą w dziejach kultury, pozostał po niej ciągle żywy mit, inspirujący wielkie osobowości.
Kwestia początków i samej specyfiki rozważań alchemicznych była w centrum uwagi naukowców i myślicieli od bardzo dawna. Badania dotyczące tajemnej sztuki przebiegały różnymi drogami. Rozpoczęły się one jeszcze w czasach jej istnienia i początkowo miały charakter wyłącznie apologetyczny. W szesnastym wieku Thomas Erastus zapoczątkował słynny naukowy spór na temat istoty zjawiska transmutacji metali. Wywołał tym przedsięwzięciem polaryzację poglądów w środowisku uczonych i podzielił osoby biorące w nim udział na zwolenników i przeciwników alchemii. Spór ten pozostawał nierozstrzygnięty aż do osiemnastego wieku. Wówczas przeciwko alchemii wystąpili zwolennicy nowoarystotelesowskiej filozofii przyrody oraz pionierzy nauki nowożytnej zwalczający wszystkie tezy hermetycznego postrzegania rzeczywistości. W okresie tym nastąpiło wyraźne oddzielenie się nauki – chemii, opartej na wiedzy empirycznej od sztuki alchemicznej nawiązującej do poglądów starożytnych myślicieli.
Rzetelne historyczno – krytyczne badania alchemii rozpoczęły się dopiero w wieku dziewiętnastym. Wraz z ogólnym postępem nauki w tym momencie historycznym zaczęto racjonalnie, bez emocji i zbędnej egzaltacji dociekać specyfiki dziejów alchemii. Spostrzeżono, że cele alchemików były często znacznie szersze niż dotąd sądzono. Jednakże nadal jeszcze pojawiały się teorie przedstawiające alchemię jako pewnego rodzaju prachemię – bardzo prymitywne początki chemii i fizyki. Traktowano ją jako dyscyplinę „(...) przednaukową bądź nawet za stos głupich przesadów bez znaczenia dla kultury” . Pogląd ten popierał bez wątpienia historyk {b}Herbert Butterfield{/b}. Wyrażał się on bardzo lekceważąco o badaczach alchemii jako o „skażonych pewnego rodzaju obłędem, który chcieli opisać” . Był przekonany, że nie jest możliwe odkrycie prawdy na temat rzeczywistych intencji i celów alchemików. Wątpliwości co do natury rozważań tajemnych magów nie mieli już natomiast dziewiętnastowieczni chemicy. Zgodnie z rozpowszechnionym poglądem {b}Justusa von Liebiga{/b}, alchemia była prekursorką chemii. Sądził, że nawet najbardziej żywa wyobraźnia nie byłaby zdolna sformułować myśli, które działałyby potężniej na umysły badaczy niż idee i koncepcje pradawnych mistrzów.
Od grupy badaczy, którzy traktowali alchemię jako „dyscyplinę błędu i nonsensu” odciął się wyraźnie, także ceniony angielski historyk nauki, {b}F. Sherwood Taylor{/b} . Postawił on tezę, że adepci alchemii to twórcy nowoczesnej chemii. Udowadniał, że doświadczenia i eksperymenty alchemiczne przyczyniły się w dużym stopniu do skonstruowania nowożytnej wiedzy chemicznej.
Część 22 / 2
Zupełnie z odmiennej perspektywy spoglądali na dociekania alchemików naukowcy wywodzący się z kręgów wolnomularstwa. Traktowali oni alchemię jako charakterystyczną formę mistyki. Według ich zdania terminologia alchemiczna miała sens przenośny i przedstawiała nieziemskie procesy powstawania złota – duchowego. Najważniejszym celem alchemii miało być zgodnie z tą interpretacją, oczyszczenie duszy człowieka, zaistnienie metamorfozy jego ducha . W takiej wizji alchemii metale niedoskonałe zostały zaprezentowane jako namiętności i uczucia ziemskie, których cudowna przemiana jest etapem rozwoju jednostki ludzkiej do stanu autentycznego człowieczeństwa. Natomiast kamień filozoficzny uosabiałby człowieka przemienionego w mistycznej transmutacji, a proces przekształcania się ołowiu w drogocenny kruszec oznaczałby przeniesienie człowieka do sfery prawdy, dobra i piękna. Zatem w tak skonstruowanym i zinterpretowanym świecie alchemii, człowiek sam staje się rodzajem materii, substancji poddawanej rozmaitym procesom.
Nieco odmienny obraz alchemii zaprezentował współczesny badacz {b}Andre Savoret{/b} . Dla niego alchemia była rodzajem poznania praw człowieka i natury. Pełniła funkcję elementu „oczyszczającego” życie z fałszu i niesprawiedliwości. Dzięki sztuce alchemicznej ludzkość, jego zdaniem, mogła osiągnąć uczucie wspaniałości, pełni – zbawienia. Człowiek, chociaż w wyniku grzechu pierworodnego został naznaczony piętnem upadku – mógł (dzięki alchemii) odzyskać swą utraconą godność. Odkrycie cudownego kamienia filozoficznego miało, według Savoreta, oznaczać doświadczenie Absolutu i zdobycie doskonałego poznania (gnozy). Zgodnie z jego sposobem rozumienia celów alchemii, jej adept musiał przede wszystkim dokonać przemiany własnej duszy. Dopiero później możliwy był fakt zaistnienia metamorfozy, regeneracji świata. W ten oto sposób jak pisał inny badacz pradawnej, sztuki {b}Serge Hutin{/b}: „ alchemik staje się prawdziwym nadczłowiekiem, odrodzicielem świata” .
Aby zrozumieć fakt, że dociekania alchemików nie dotyczyły wyłącznie kwestii materialnej przemiany jednych substancji w inne, nie trzeba wierzyć tylko wspomnianym wyżej naukowcom. Rozważania adeptów miały także inne cele, które wyraźnie wskazał amerykański chemik, {b}Arthur J. Hopkins{/b}. Sugerował on, że wiele alchemicznych tekstów greckich można interpretować jako przepisy praktyczne, dotyczące farbowania i zmieniania barw. Przedstawił on sposoby jakimi alchemicy greccy, inspirowani przez filozofię i praktyczną wiedzę farbiarzy, metalurgów i aptekarzy, opracowali trzy metody transmutacji: barwienie metali lub stopów złotem, chemiczne przekształcanie mieszaniny ołowiu, cyny, miedzi i żelaza, wykorzystanie sublimującej siarki do barwienia ołowiu i miedzi.
Ceniony, polski badacz alchemii {b}Roman Bugaj{/b}, ukazał jeszcze inny, zupełnie odmienny obraz tajemnej sztuki. Dla niego stanowiła ona wyraz hermetycznej filozofii przyrody, obejmującej niezwykle bogaty zespół zjawisk i problemów, z których wiele stanowi ważny element badań współczesnych naukowców. Alchemia była empirią nauki dążącą do odnalezienia odpowiedzi na pytania dotyczące tajemnicy materii i zbadania związku ludzkości z Wszechświatem. Hermetyzm i alchemię zaliczył polski uczony do najbardziej niezwykłych fenomenów kultury i nauki .
{i}Indywiduacja i alchemia{/i}
W „królewskiej sztuce” alchemii odnaleźć można fenomen psychologiczny – jak przekonuje nas {b}Carl Gustav Jung{/b} (1875 – 1961), ceniony szwajcarski psychiatra, psychoanalityk i badacz tzw. psychologii głębi. Uczony interpretował {i}alchemię jako formę gnozy i metamorfozę gnostycyzmu starożytnego{/i}. Rdzeniem gnostycyzmu dla niego była „zasada bezpośredniego doświadczenia wewnętrznego” . Wyrażała się ona w „nieintelektualnym” poznawaniu Boga, istoty rzeczy, świata, siebie samego – przez wewnętrzne doświadczenie, oświecenie lub wtajemniczenie . Jung głosił ponadto pogląd, według, którego alchemia miała spełnić ogromną rolę w procesie kształtowania się współczesnej wiedzy chemicznej. Jednak znacznie cenniejsza była dla Junga jej funkcja w kreowaniu historii kultury i religii.
Dla badacza każda epoka w dziejach człowieka pozostawia ślad w nieświadomości zbiorowej. Zapisują się w niej kolejne, jednostkowe doświadczenia. Jednocześnie każdy okres historyczny ma związek z poprzednimi, dzięki już zapisanym doświadczeniom. Niektóre stulecia, jak na przykład wiek XIX, pozostawiają zaledwie „drobny osad pyłu na odwiecznej duszy ludzkiej” . Inne spełniły znacznie istotniejszą rolę. Szczególne ważne dla niego były dwie epoki: antyk oraz tzw. epoka Ryby, której początek wiązał z powstaniem chrześcijaństwa. Zgodnie z myślą Junga, wraz z rozkwitem myśli chrześcijańskiej nastąpiła zmiana archetypów, (czy też) „bogów”. Zapoczątkowała ona także rozwój kultury zbiorowej oraz upadek kultury indywidualnej, jednostkowej. Chrześcijaństwo stanowiło bowiem dla Junga przejaw „subiektywnej kultury niewolniczej” , nadało „ludziom jeden określony kierunek, wykluczając wszystkie inne(...)”
Jak twierdził Jung właśnie w…