Inne · 5 min czytania
Aleja Zapomnianych cz 2
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Dziewczyna powoli otwarła oczy. Była w szpitalu. - Co się stało ? – spytała oszołomiona. - Był napad na bank i zostałaś ranna – powiedziała Sonia, przyjaciółka Miki jeszcze z czasów szkolnych. Rana okazała się niegroźna dlatego po tygodniu Miki mogła wrócić do domu. Postanowiła oprócz zwolnienia lekarskiego wykorzystać jeszcze tydzień urlopu. Rana od czasu do czasu dawała się we znaki, ale to nie przeszkadzało dziewczynie. Udała się do supermarketu, gdyż cała żywność w lodówce kompletnie nie nadawała się do spożycia. Chodząc między półkami zastanawiała się co ma jeszcze kupić, gdy nagle poczuła, że na kogoś najechała wózkiem. Spojrzała mimochodem na mężczyznę przepraszając go za najechanie. Kiedy ich oczy spotkały się Miki przeszedł dreszcz. To był mężczyzna z banku, ten sam który ja postrzelił. Próbując ukryć strach szybko oddaliła się w stronę kas. Wychodząc znowu go zobaczyła. Stał oparty o czarnego mustanga. - Dobrze,że ci się nic nie stało - powiedział odpalając papierosa. - Przepraszam, czy my się znamy ? – spytała z udawanym zaskoczeniem. Mężczyzna spojrzał na nią tajemniczo, powoli podszedł do niej i stanął za jej plecami. - Jesteś spięta – wyszeptał jej prosto do ucha. - Bo drogę zagradza mi jakiś obcy typ – odparła próbując wykrzesać z siebie odrobinę złości. - My się już poznaliśmy – powiedział kładąc ręce na jej ramionach – Nie dawno się poznaliśmy – wyszeptał zsuwając dłonie w dół, aż do rany. Miki syknęła z bólu. Odwróciła się i spojrzała mu prosto w oczy. - Czego ty ode mnie chcesz? – krzyknęła widząc jego drwiący uśmiech na twarzy - Dlaczego mi to przypominasz? Chłopak spoważniał, rozglądnął się dookoła. - Możemy porozmawiać w jakimś spokojnym miejscu ? Może zjemy lunch ? Miki spojrzała na niego oczyma pełnymi łez. - Dlaczego miałabym jeść z tobą obiad? – syknęła - Bo może chce ci coś powiedzieć – warknął poirytowany jej tonem głosu. Niechętnie, ale dziewczyna się zgodziła – Tak przy okazji – Jestem Richard – dodał wyciągając w jej stronę rękę - Miki – odparła odwracając się od niego. W restauracji dziewczyna nerwowo rozglądała się wokół siebie. - Czegoś szukasz ? – spytał Richard - Twoich kolegów. Gdzie się ukryli ? – spytała ze złością. - Dla nich jesteś trupem. Myślą, że zabiłem cię w banku. Gdyby wiedzieki, że się z tobą spotkałem, to miałabyś poważne kłopoty. Ja zresztą też. - Dlaczego to zrobiłeś ? - Co zrobiłem? - Dlaczego nie zabiłeś mnie w banku? - Nie lubię zabijać