Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Fantasy · 10 min czytania

Alexandra i Huncwoci rdz6

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Wieczorem w sypialni dziewcząt panowała grobowa atmosfera. Do momentu, kiedy Amanda (tak dziewczyny nazwały Armande dla ułatwienia) nie poszła do łazienki, nikt się nie odzywał. Jednak, gdy tylko zniknęła za drzwiami: - No cóż – rzekła Bella. – Chyba już nigdy nie będzie jak kiedyś. - Chyba nie – zgodziła się Lily. – Ale zmieńmy temat bo to za bardzo przygnębia. - Ok. – odrzekły pozostałe dziewczyny. Zaległa cisza. Trwała do momentu w którym przerwała ją Alex. - Lily – zwróciła się do przyjaciółki – Ty wiesz, że James szaleje za tobą? - Jasne, że wiem – odpowiedziała zniecierpliwionym głosem. – Trudno chyba tego nie zauważyć. Co z tego? - No to, że może powinnaś zwrócić na niego choć trochę swojej cennej uwagi. Uwierz mi, że on naprawdę nie jest taki jak myślisz. - Być może – rzekła Lily takim tonem jakby jej to w ogóle nie obchodziło. - Ale na razie nie chcę o tym myśleć. Idę spać. Dobranoc! - Dobranoc – powiedziała zrezygnowana Xandra. - Miłych snów – rzuciła Isabell i zgasiła światło, a pokój pogrążył się w mroku. Mijały koleje dni, podczas których Alex próbowała namówić Lily, żeby dała Jamesowi chociaż cień nadziei. - Lily, nie wygłupiaj się – mówiła. – Ty nawet nie wiesz, jak on z tego powodu cierpi. Ciągle o tobie mówi w sypialni chłopców. - Skąd o tym wiesz? – zapytała zdziwiona Lily. - Często tam jestem. Tak, wiem, że nie wolno ale nie mam czasami wyboru jeśli Syriusz zaciąga mnie tam siłą... – urwała widząc zdumione spojrzenie przyjaciółki. - Syriusz Black? – zapytała. – Nie poznaję go. Przecież rzadko interesował się dziewczynami... - Ja jestem raczej dla niego jak... kumpel, ale... Lily! Nie zmieniaj tematu! Musisz coś z tym zrobić. - Wiem – rzekła opierając głowę na splecionych dłoniach. – Szkoda mi go i nie mam pojęcia co zrobić. - Jak to?! – zdziwionym i zirytowanym tonem zapytała Alexandra – Pogadaj z nim! - Łatwo ci tak mówić. Podejdę do niego i co? Powiem „Potter nie kocham cię. I ty przestań mnie kochać bo to nie ma sensu”? - Może właśnie tak powinnaś. Stanowczo. Chociaż... zanim podejmiesz decyzję, powinnaś chyba przekonać się, czy on na pewno nie jest wart twojej miłości. - Jak? Poza tym na pewno... - Nie mów „hop” póki nie przeskoczysz – przerwała jej Xandra. - Och, poddaje się! – rzekła Lily zrezygnowanym tonem. – Co mam zrobić? - Pomyśl, Lily! Rusz głową! Przecież ją też od czegoś masz, no nie? Alex, błagam pomóż! Ja nie potrafię... do tej pory go nienawidziłam, a teraz...Nie, ja wciąż go nienawidzę! - A zastanawiałaś się, dlaczego? - No, za... – Lily zawahała się. - No właśnie. Nie wiesz za co. No dobra, koniec. W sobotę jest wypad do Hogsmeade, więc pójdziesz tam z nami. Będę ja, Huncwoci, ty i jeśli będą chcieli, Isabell z Andrew. Może i on w końcu przekona się do chłopaków... Szczególnie do Syriusza. - Ale... - Nie ma żadnego „ale”. Umowa stoi? - Ale... zgoda.

Cofnijmy się na chwilę do pewnego zdarzenia, o którego nastąpieniu zostało już czytelnikowi wspomniane. Chodzi mi tutaj o szlaban Alexandry. Otóż, następnego dnia po rozmowie z McGonagall, przy śniadaniu dziewczyna otrzymała list poprzez hogwarcką sowę. Głosił on:

Szanowna Panno Wilkinson, W związku z karą z wiadomego powodu, zmuszona jesteś do odbycia szlabanu. Proszę stawić się dziś o godzinie dziewiętnastej w Sali Wejściowej. Nieobecność nie może być uwzględniona. Z poważaniem, Profesor M. McGonagall - Co to? – dopytywał się Glizdogon. - Szlaban – powiedziała Alex krótko i rzeczowo. - Pierwszy raz odbędziesz go sama, co? – spytał troskliwym głosem Remus. -Tak – przyznała dziewczyna. – Mam nadzieję, że będzie to cos lekkiego. I oby nie u Hagrida, bo znowu jakieś stworzenie mnie poparzy, albo coś innego. - No. Uważaj na siebie – rzekł również z troską Syriusz. Tak więc, punktualnie o godzinie dziewiętnastej, Alexandra zeszła do sali wejściowej. Tam czekał już na nią Filch – zgrzybiały, stary woźny – w towarzystwie swojej kotki – Pani Norris, oczywiście. Wszyscy się ich bali, oprócz oczywiście czwórki Huncwotów (Alex nie odstawała pod tym względem od reszty szkoły). Był przyzwyczajony do starych, cielesnych kar, dlatego wściekał się na Dumbledore’a za jego „łagodne” zasady - No, no! – przywitał Xandrę woźny. – Kogóż ja widzę? Dziś bez pomocy łobuzów, co? Alex nie odpowiedziała. - Co za bezczelna jest ta młodzież – mruknął do siebie otwierając drzwi wyjściowe. – Nie odpowiadać na pytania starszych... Taaa... Takim to kary cielesne ukróciłyby trochę te języki i nauczyłyby się normalnie rozmawiać z ludźmi. I nie obgadywać ich za plecami. O taaak! Filch przez całą drogę tak do siebie mruczał. Xandra zastanawiała się co miał na myśli mówiąc o obgadywaniu za plecami, wolała się jednak nie odzywać. W końcu woźny zatrzymał się, na nieszczęście dla dziewczyny, przed chatką Hagrida. - Hej, gajowy! – krzyknął

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%