Fantastyka · 5 min czytania
Algar cz. 1
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
-Po prostu jestem już na to za stary Hadesie... -Kogo mam więc zabrać do tej roboty...? -Kogoś młodego... najlepiej bez większych uczuć.- Hades kopnął kamień, który po przeleceniu niewielkiej odległości wpadł do wody. -Cholera, myślisz, że łatwo teraz kogoś znaleźć? Nikt nie będzie chciał zabierać ludzi tutaj, a tym bardziej patrzeć jak umierają... -Wiesz... po miesiącu można się przyzwyczaić...- lekki uśmiech zagościł na twarzy faceta. -Nie dobijaj mnie Nestorze! -Myślę, że powinniśmy pójść do Erebu... znajdziemy kogoś... zobaczysz... -Nie byłbym taki pewien... *** -Jak zwykle... nie rozumiem po co kupowałem ten pieprzony samochód... ach tak, wybaczcie, po to żebym się znalazł w tym pieprzonym miejscu i takie to moje pieprzone szczęście!- krzyczał zdenerwowany facet – już tyle tkwię w tym miejscu, że obrosłem jak świnia... - podrapał się po policzku. -Jak zginąłeś...? - młoda dziewczyna podeszła do Algara. -Hamulce wysiadły... a co? -Nic... tak pytam... bo ja... -Gówno mnie obchodzi co Ty... nie chcę z Tobą rozmawiać kapujesz? - został sam. Tak samo spędził całe swoje życie. Zimny i obojętny na cierpienia, prośby ludzi, odsunął się od nich gdy zabito jego rodziców. Był wczesny poranek, kiedy babcia wbiegła do domu i kazała pakować się młodemu – ledwo sześcioletniemu Algarowi – i szybko wsiadać do starego poloneza. Zadawał mnóstwo pytań. Dostawał wymijające odpowiedzi – 'dowiesz się później', 'nie teraz wnusiu'. Pytał gdzie mama, gdzie tata? Nocami budził się spocony, krzycząc za rodzicami. Gdy skończył podstawówkę, zabrano go do salonu w którym zawsze pachniało cynamonem. Stara tapeta jeszcze z czasów Drugiej Wojny Światowej, pod ścianą stał mały stolik pomiędzy starymi siedliskami. Wielka szafa mieszcząca płaszcze, garnitury, futra i mała komoda na której stało kilka butelek najlepszego Brandy i Whiskey. Usiadł w wielkim fotelu dziadka i wysłuchał wszystkiego co mieli mu do powiedzenia. Jak to na jego mamę napadł recydywista – wypuszczony na przepustkę, ojciec chcąc ją bronić został ugodzony nożem w brzuch... wykrwawił się. Matkę zgwałcono i uduszono. Od tamtej pory w każdym człowieku widzi tylko to, co złe... -Nie ładnie tak się odzywać do dam... - przed Algarem stanął wysoki mężczyzna, już lekko posiwiały o mocnych i szerokich ramionach. -Coś Ty za jeden...? Czekaj ja... jakoś Cię kojarzę...-