Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Fantasy · 10 min czytania

Alkadia cz.13

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Tymczasem niedaleko portu w Cavardet zajechał powóz. Był bogato zdobiony, zaprzężony w cztery piękne, swanejskie konie. Drzwiczki otworzyły się, a z wnętrza wyszedł mężczyzna. Był bogato, modnie ubrany, zadbany, przystojny. Włosy poprzetykane siwymi pasmami tylko dodawały mu uroku. U jego pasa wisiał miecz ze złotą rękojeścią... - Akad, wyciągaj naszego gołąbka! - rzucił, jakby w powietrze. Jednak po chwili z powozu wyszedł także inny człowiek, dobrze zbudowany o ciemnej karnacji i jasnych włosach. Kiedy stanął na ziemi, sięgnął do środka i wyciągnął z niego dziewczynę. Była nieprzytomna, blada, brudna i wycieńczona. Akad przerzucił ją przez ramię jak worek ziemniaków. - Sądzę, że zanim wypuścimy ją samą na Kontynent, trzeba ją trochę ogarnąć. Co ty na to? - Zgadzam się. On może być niezadowolony, widząc ją w takim stanie. - Tak, tak... Nie przyda mu się na nic taka wykończona i ranna. Między mężczyznami zapanowało milczące porozumienie. Dziewczynę położono na ziemi a nieznany mężczyzna zaczął wyczyniać nad nią dziwne ruchy rękoma mamrocząc przy tym coś pod nosem. Gdyby mógł, to "zaczarowałby" ją już w powozie, ale potrzebował dużo przestrzeni, by wszystko poszło jak trzeba. Nad leżącą postacią powoli zaczęła unosić się delikatna chmurka pyłu. Po chwili zakryła ją całą. Wirowała w powietrzu przez jakiś czas, po czym powoli zaczęła opadać. Ktoś, kto obserwowałby to z daleka, zapewne przeraziłby się zastanym widokiem. Postać, która jeszcze kilka minut temu była brudna i w potarganym ubraniu, teraz wyglądała... inaczej. Jej do tej pory brudna twarz była czysta. Ręce, nogi, szyja też. Z resztą jak całe ciało. Włosy poprzednio w nieładzie i z drobinkami błota wplątanymi w pasemka, teraz pięknie uczesane i lśniące. Zamiast zniszczonego stroju ubrana była w nową, aksamitną, błękitną sukienkę, a na nogach miała zgrabne pantofelki. Jednak czar mężczyzny nie zadziałał w stu procentach, bo dziewczyna, mimo, że odzyskała rumieńce, nadal wyglądała na śmiertelnie zmęczoną i obolałą. Akad zwrócił na to uwagę. - Nie, nie... Moja moc nie jest jak widać przystosowana do takich czarów? Co innego, gdyby to była moja profesja. - rzekł patrząc na rezultat. - No to jak szefie, zbieramy się? Statek nie będzie czekał na nas w nieskończoność. - Rozglądałeś się, Akad? Nikt nas nie widział? - Nie szefie. - Jesteś pewien? - upewniał się mężczyzna - Nie ufasz mi? - odpowiedział Akad pytaniem na pytanie - No niech ci będzie. Idziemy. Akad znowu podniósł dziewczynę i znowu przerzucił ją sobie przez ramię. Ruszył za mężczyzną w stronę portu. Znikli za zakrętem. Powóz odjechał. Akad pomylił się. KTOŚ ich widział. I teraz ten ktoś wyszedł ze swojego ukrycia. Był to chłopak. Typowy biedny mieszczuch. Miał potargane, ciemne, pół-długie włosy. Duże oczy. Był niewysokiego wzrostu, licho zbudowany, chudy jak patyk, lecz jednak jego ramiona były dość dobrze umięśnione. Wyraźnie był przerażony. Jego ręce, młode, aczkolwiek zniszczone ciężką pracą, trzęsły się, a oczy rozszerzyły i wyglądały na jeszcze większe, niż w rzeczywistości były. On ? wychowany w wierze w jedynego boga, Laiwe, widział teraz iście szatańskie sztuczki... Jego młody, ufny umysł nie mógł tego pojąć. Myślał, że coś TAKIEGO nie istnieje... A teraz widział TO na własne oczy... To było za wiele... Chłopak zaczął krzyczeć i uciekać... Byle dalej od tego miejsca... Ale po chwili zatrzymał się jak wryty i, nie wiedząc dlaczego, zawrócił i zaczął śledzić dwójkę mężczyzn? Jakaś dziwna siła pchała go do tej nieprzytomnej dziewczyny...

Czarownik szedł przodem. Za nim Akad z dziewczyną na plecach. To nic, że ludzie patrzyli na nich dziwnie, a dzieci zaczynały płakać na widok wielkiego, przerażającego mężczyzny. - W końcu, Akad! Jesteśmy w porcie. Pozbędziemy się tej... jak jej tam... - Alkadiana szefie. - Ach, zawsze zapominam jej imienia. No, więc wreszcie pozbędziemy się Alkadii? Już męczyła mnie ta pogoń za nimi. Nie rozumiem, dlaczego on tak chce mieć ją przy sobie. Przecież jej moc jest prawie nie odkryta. Przecież ona dopiero niedawno odkryła, na co ją stać. - Ale zbliża się przecież do tego wieku, w którym jej siły uwolnią się i wybuchną z pełnią mocy. A tego by on nie chciał. Mogłaby mu popsuć plany... - Taka śliczna dziewczynka... W powietrzu unosił się delikatny zapach morskiej wody. Słychać było szum fal rozbijających się o nabrzeże i głośne rozmowy marynarzy na łajbach. W porcie zacumowanych było wiele statków. Jednak czarownik dobrze wiedział, którego szukać. Już się do niego zbliżał. - Galagam Snifor! - zakrzyknął ktoś. Mężczyzna odwrócił się gwałtownie i prawie zderzył z jakimś facetem.…

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%