Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Fantastyka · 6 min czytania

Alkaria - Podniebne bestie

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

{font:impact}Podniebne bestie{/font}

{font:verdana} Założyłam torbę, której niewielki ciężar oparłam o biodrze. Ułożyłam ją tak, aby nie przeszkadzała mi podczas biegu i w walce. Przesunęłam dłonią po rękojeści miecza, w nadziei, iż tchnie we mnie magiczne siły. Fakt, że muszę się pożegnać z Jasperem wiedząc, że mogę już go nie ujrzeć wydał mi się trudniejszy niż cała przeprawa przez stada wrogów. Pokochałam tego chłopca i byłam szczęśliwa, że bezpiecznie powróci do tunelów. – Wkrótce się spotkamy. Obiecuję wam to – zakomunikowałam. – Nie przedłużajmy pożegnania. Już czas – rzekłam, dając znak, że jestem gotowa. Domenciusz i Jasper wyjęli łuki, które były jedyną bronią pozostałą po krasnoludach. W panującej ciszy niemal słyszałam dźwięk naciąganej cięciwy i świst strzał, które przecinały niebo niczym błyskawice. Spokojne dotychczas płaszczki, które najwyraźniej spały, wydały z siebie głośny pisk dezaprobaty i zaczęły kołować nad naszymi głowami w poszukiwaniu wrogów. Jasper wyszedł z ukrycia, stąpając po otwartym terenie. Rozległ się kolejny potworny pisk, jakby płaszczki wydały okrzyk zadowolenia z tak „łatwej” zdobyczy. Kiedy ruszyły ku niemu, wszyscy rzucili się biegiem, zagłębiając się w las. Zachłanne płaszczki poszybowały za nimi, zahaczając o wierzchołki łysych drzew. Kilka z nich jednak zostało, wisiały w powietrzu bez ruchu, jakby spały. Nie miałam zbyt wiele czasu do namysłu. Wybiegłam na otwarty teren, kumulując złoża swej odwagi. Wiedziałam, że pozostałym nic nie grozi. Dokładnie obmyśliliśmy nasz plan, który polegał na odciągnięciu płaszczek i ukryciu się w jaskini. Znaleźliśmy dostatecznie mały otwór wejściowy, przez który kreatury się nie przecisną. Rasir mówił, że będą one czyhały niedaleko, aż zdobycz wyjdzie z ukrycia, lecz starzec, faun i Jasper poczekają jeszcze dłużej. Kiedy będą bezpieczni, wrócą do tunelów. Zmusiłam się do jak najszybszego biegu. Nie zważałam na ból w nodze i pulsującą głowę. Liczył się tylko bieg. Szybkość miała być moją bronią. Na początku wydawało mi się, że płaszczki mnie nie zauważają. Niestety, po chwili do moich uszu dotarł okropny dźwięk alarmujący o pojawieniu się intruza. Za poradą Domenciusza, zaczęłam biec zygzakiem – to je dezorientowało. Jedna z nich próbowała wbić się w szponami we mnie, lecz trafiła w ziemię i utkwiła w tej pozie na moment. Inne starały się nakryć mnie swoim ciałem, jednak udawało mi się unikać ich ataków. Kiedy byłam niemal zadowolona ze swych poczynań, ogon płaszczki zahaczył o moje stopy, powalając mnie na ziemię. Kolejna kreatura już lądowała, chcąc mnie przydusić. Przeturlałam się prędko na bok, unikając konfrontacji. Podniosłam się i biegłam dalej. W oddali dostrzegłam przepaść, o której wspominał Rasir. Choć bieg był wyczerpujący, przyspieszyłam. Odbiłam się stopą od…

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%
Alkaria - Podniebne bestie — czytnik · opowiadania