Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Mitologia · 13 min czytania

Alternatywa czarnego kruka

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Stałem nad brzegiem Bałtyku, a wieczorne, krwistoczerwone słońce majestatycznie zachodziło na horyzoncie. Wkoło cisza, spokój. Samotność na zmianę raz chwyta za gardło, a raz wyśpiewuje pieśń wolności. Wówczas, gdy tak zadumany stałem po kostki w lodowatej wodzie, poczułem, że coś uderzyło mnie w nogę. Po nieśpiesznym, stosownym do romantycznych okoliczności, zwróceniu rozmarzonego wzroku na obiekt, zakłócający stan harmonii z przyrodą, zauważyłem, że u moich stóp, na powierzchni wody unosi się szklana butelka z listem w środku. Z natury nie jestem ciekawski, a z wychowania nie otwieram cudzych listów, jednak w tym szczególnym przypadku, z uwagi na brak adresu, mogłem przyjąć, że adresatem uprawnionym do otwarcia butelki i zbadania jej zawartości jest pierwsza osoba, która ją dostrzeże, czyli ja. Usiadłem na piaszczystym brzegu i w świetle zachodzącego słońca otworzyłem butelkę. Z każdą chwilą coraz bardziej podniecony, drżącymi rękami wyciągnąłem z niej zwój papieru, pokryty starannym, odręcznym pismem, układającym się w notatkę o następującej treści:

„[ Prolog ]

Tuż przed północą zerwała się straszliwa zawierucha, zadął potępieńczy wicher, w którym poprzez szum przygniatanych niemal do ziemi drzew słychać było upiorne krzyki, wycia i pojękiwania. Pędzone po niebie chmury przybrały przerażające kształty, wśród których najczęściej powtarzały się sylwetki ogromnych jeźdźców, galopujących na swych oskrzydlonych rumakach. Majestatycznie rozbłyskujące na ciemnym tle błyskawice, niczym pioruny ciskane przez mitycznych bogów, szukały ujścia swego gniewu. Nagle, pośród wszechobecnego chaosu, dało się słyszeć grzmot silniejszy i przeraźliwszy, niż wszystkie dotąd. W tym momencie burza ucichła, a noc ożyła furkotem skrzydeł setek czarnych kruków – tajemniczych ptaków, które według dawnych wierzeń grupują się nad wybrańcem losu, by odśpiewać nad nim pieśń nieuchronnego przeznaczenia.

[ I ]

Historia ta swoimi początkami, sięga w tak odległą przeszłość, że nikt z żyjących nie pamięta, kiedy się zaczęła. Co jakiś czas zatacza koło, co jakiś czas powtarza się na nowo w swej niezmiennej istocie.

[ II ]

Po gwałtownej burzy, jaka miała miejsce wczorajszej nocy, wstawał pogodny dzień. Delikatny powiew wiatru muskał kolorowe liście na drzewach, a ptaki łagodnym głosem wyśpiewywały pieśń poranka. Niedaleko położone miasteczko powoli budziło się ze snu, a atmosferę harmonii i spokoju, przerywał tylko donośny płacz dziecka, dobiegający z pobliskiego szpitala. Na świat przyszedł właśnie nowy członek rodziny państwa Kowalskich. Niestety dziecko urodziło się z wadą serca, która już na samym początku przekreślała jego prawidłowy rozwój i stwarzała zagrożenie śmierci w każdym momencie życia. Zwyrodniali rodzice, w trosce o własny status materialny, postanowili oddać dziecko do adopcji, zrzekając się w stosunku do niego praw rodzicielskich.

[ III ]

Przybrany syn państwa Nowaków zawsze utrzymywany był w fałszywym przeświadczeniu, dotyczącym swego pochodzenia. W tajemnicy przed nim trzymano nie tylko to, że jest adoptowany, ale też nigdy nie powiedziano mu o jego nieuleczalnej chorobie. Chłopak dorastał wychowywany w sielskiej atmosferze i dostatku. Obdarzony szczerą miłością rodziców, odwzajemniał ich uczucie. Na pozór był zwykłym dzieckiem, dużo czasu spędzał na różnego rodzaju zabawach w gronie przyjaciół. Jak każdy młody chłopak lubił grać w piłkę, robić różnego rodzaju żarty i płatać figle. Było jednak coś, co odróżniało go od rówieśników. Chłopak obdarzony był ponadprzeciętnymi zdolnościami i od najmłodszych lat wykazywał niespotykany talent muzyczny, który dzięki pomocy rodziców starał się rozwijać. Z wiekiem pogłębiał swoje zainteresowania w tym kierunku, zrodzone z małej iskry uczucie, przekształciło się w wielki ogień, powoli stawał się prawdziwym fanatykiem tego, co robi. Niepospolite zdolności w połączeniu z konsekwencją w dążeniu do celu, hartem ducha i niezliczoną liczbą ćwiczeń, dały efekty w postaci wielu nagród na różnej rangi konkursach.

[ IV ]

Są w życiu dni i momenty przełomowe, które diametralnie i nieodwracalnie zmieniają nasze sposoby bycia, pojmowania świata i nas samych. Całe dotychczasowe życie przestaje mieć wtedy znaczenie, cała przeszłość wydaje się być tylko ulotnym mgnieniem w wielkiej otchłani czasu, chwilą nieograniczonej wieczności. Wówczas otwierają się przed nami drzwi do wielkiej kariery, stwarzają się wspaniałe perspektywy na przyszłość, zaczyna otaczać nas aura szczęścia, bądź też nasze życie w jednym momencie traci sens, a jedyną drogą ucieczki od brutalnej rzeczywistości jest śmierć.

[ V ]

Na wypełnionej do ostatniego miejsca sali teatralnej zgasły światła, a oczy komisji, audytorium i całej publiczności, skierowały się na scenę, gdzie dyrygent oficjalnie rozpoczął recital skrzypcowy. W sali, niedaleko sceny, do występu przygotowywali się młodzi skrzypkowie. Był wśród nich student akademii muzycznej – Paweł Nowak. Siedział samotnie w ciemnym kącie sali, oderwany od realnej rzeczywistości, błądził wśród nieograniczonych meandrów własnej świadomości. Z drżeniem rąk i z każdą chwilą coraz mocniejszym biciem serca, uświadamiał sobie niepowtarzalną szansę, przed jaką stoi. Drzwi do wielkiej kariery stały dla niego otworem, wystarczyło zrobić tylko krok w ich stronę, a nierealne dotąd marzenia mogły stać się faktem. Nagle jego głębokie przemyślenia przerwał odgłos zbliżających się do niego kroków. Paweł podniósł głowę i zobaczył stojącego nad nim młodzieńca, który wziął do ręki jego skrzypce i zaczął je oglądać. - Całkiem ładny instrument. – powiedział nieznajomy – Szkoda tylko, że już sobie na nim nie pograsz. W tym momencie podniósł do góry skrzypce i z całej siły uderzył nimi o ścianę. Wzburzony Paweł zerwał się z miejsca. W jego głowie zaczęło się kłębić od gniewu pomieszanego z rozpaczą. Nagle jego idealistyczne marzenia rozprysły się jak części skrzypiec i legły w gruzach brutalności tego świata. Pragnienie zemsty wzięło górę nad zdrowym rozsądkiem, niekontrolowany odwet stał się motorem napędzającym ku temu, co miało nieuchronnie nastąpić. Paweł ogarnięty przenikliwą złością, z całym impetem rzucił się na sprawcę swego nieszczęścia, wymierzając mu potężny cios pod lewe oko. Rozgoryczony chwycił delikwenta za fraki i z całej siły pchnął go przed siebie. Ten runął o ścianę, a uderzywszy się w głowę, opadł bezwładnie, kładąc się w kałuży krwi. Paweł zamurowany tym…

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%
Alternatywa czarnego kruka — czytnik · opowiadania