Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

opowiadania-pl · 6 min czytania

Ambasador

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Ambasador W moich podróżach statkami handlowymi po świecie, miałem wiele okazji do przekonania się, jak ważna jest znajomość języków obcych, szczególnie języka angielskiego. Więc uczyłem się go ciągle, praktycznie i z podręczników. Ale przecież nie znałem go jeszcze dobrze. Właśnie słaba znajomość języka angielskiego, była bezpośrednim powodem, że pewnego, bardzo upalnego ranka 1967 roku, na około 29 kilometrowej szosie łączącej port Tema ,w Ghanie gdzie zawinął MS "Częstochowa", na którym byłem trzecim oficerem, a Akrą, stolicą Ghany, spotkała mnie przygoda komiczna. Wolny od służby, wybrałem się do Akry autostopem. Gdy stałem już no szosie, oczekując na życzliwego kierowcę i obserwując mijające mnie samochody i czarne twarze znajdujących się w nim ludzi, układałem sobie w myślach zdania, które powiem, gdy któryś z samochodów się zatrzyma. Bardzo chciałem by moja angielszczyzna wypadła jak najlepiej. Stałem tak 8 może 10 minut, gdy wreszcie nadjechała piękna czarna "cytryna", i na mój znak ręką zatrzymała się. W środku siedziało dwóch białych panów w średnim wieku, o ostrych arabskich rysach. Obaj mieli kruczoczarne, krótko przystrzyżone włosy i wąsiki. Obaj uśmiechnięci obserwowali jak podchodziłem do samochodu. -Dzień dobry. czy Panowie jadą do Akry- zapytałem po angielsku. - Tak- odparł,w tym samym języku, kierowca. -Proszę niech pan wsiądzie.- Gdy usłyszałem odpowiedź,cały byłem skupiony i szybko wyszukiwałem w pamięci odpowiednich słów.Ucieszyłem się bardzo, że będę jechał szybko do Akry i będę mógł rozmawiać, rozmawiać, rozmawiać z kimś, kto mówi dobrze po angielsku. Wsiadłem i ruszyliśmy ostro. Po kilku sekundach na liczniku było już 120 km na godzinę. Kierowca, cały czas uśmiechnięty, patrzył na mnie przez wsteczne lusterko. Jego towarzysz, odwrócił się uprzejmie również, pokazując w uśmiechu, nieskazitelną biel swoich zębów. Atmosfera serdeczności dodała mi odwagi i odezwałem się: - Jestem panom bardzo wdzięczny. Wybrałem podróż autostopem, ponieważ na autobus musiałbym czekać dwie godziny – kłamałem swobodnie wiedząc, że mając taki samochód, nie interesuje ich rozkład jazdy autobusów Tema- Akra, a biały autostopowicz w Afryce zrobił na nich duże wrażenie. -O to drobiazg –. rzekł A siedzący obok kierowcy, równie uśmiechnięty jak jego towarzysz i zapytał: –Kim pan jest – co pan porabia w Ghanie? . - Jestem Polakiem i pracuję jako oficer na polskim statku MS "Częstochowa", który wczoraj zawinął do Temy. Byłem już kilka razy w porcie Tema, ale nigdy nie miałem czasu wybrać się i zobaczyć Akrę. Dzisiaj właśnie taka okazja się nadarzyła, więc się wybrałem-. Powiedziałem,…

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%
Ambasador — czytnik · opowiadania