Fantastyka · 6 min czytania
Ana i Carter, czyli czarodziejka i duch.
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Rozdział 3 ,,Impreza u Alexa" Czwartek. 29.05.2007
Jeszcze zanim weszliśmy do domu Alexa Carterowi udało się przekupić tego Ell'ta o to był na 6 godzin sprawił żeby nie przenikał. Wchodziłam z Carterem do domu Alexa aż nagle wszyscy zaczęli się gapić na Cartera. Wszystkie oczy były skierowane w jego stronę, ale Carter w ogóle się tym nie przejmował. Szedł pewnym krokiem i udawał że nikt na niego nie zwraca szczególnej uwagi. Dotarliśmy do salonu gdzie siedział Alex i paru jego kupli. Podeszłam do Alexa, zostawiając w tyle Cartera. - Hej Alex, świetna impreza - powiedziałam i uśmiechnęłam się do niego. - Dzięki - odpowiedział i poszedł w stronę kuchni zostawiając mnie samą. Jak Alex mógł tak zrobić. Ja bym się od niego nigdy tak nie odwróciła. Popatrzyłam tylko jak odchodzi i usiadłam na kanapie obok Cartera który właśnie tam siedział. - Ana poćwiczymy? - zapytał Carter nie patrząc mi w oczy. - Już teraz? - zapytałam znudzona. - Tak teraz - odpowiedział i wstał - choć znajdziemy pomieszczenie gdzie jest mniej osób. Co miałam zrobić? Poszłam za nim, choć nie miałam najmniejszej ochoty na to. Carter szedł i szedł. W każdym pomieszczeniu było bardzo dużo osób. Nagle zatrzymał się, na co ja wpadłam na niego. Dotarliśmy na tras gdzie było na prawdę mało osób, o dziwo. Zwykle na tarasie jest najlepiej się bawić a tu było tylko grupka ludzi. Yyy o nie! Johanna, Hannah i Bella. To była 3 moich najgorszych wrogów. Pamiętam jak w czwartej klasie, Johanna włożyłam mi żabę za koszulkę. Darłam się na całą szkołę. Do dziś starsi o rok biorą mnie za dziwaka. Hannah i Bella siostry żmijki. Hannah i Bella były bliźniaczkami odkąd je znam, no od razu mnie znienawidziły. Wyśmiewały mnie, zawstydzały i zawsze w tym wszystkim brała udział Johanna. - Ej o czym ty tak ciągle rozmyślasz? - zapytał Carter. Zastanawiałam się czy mu nie powiedzieć jak bardzo nienawidziłam tej trójcy. Na szczęście było jeszcze ze cztery osoby które zasłaniały nam widok na te jędzy. - A ja? Ja o niczym - powiedziałam choć kłamstwo przychodziło mi z trudem. - Więc tak mam dla ciebie parę prostych ćwiczeń na rozgrzewkę - powiedział przy czym popatrzył się na sok stojący na drugiej stronie tarasu - Wiesz zachciało mi się pić. Pokażę ci łatwy chwyt na proste ćwiczenie lewitacyjne. - Ale jak? - zapytałam. - Choć może staniemy gdzieś po boku, bo jeszcze inni zobaczą że jesteś czarodziejką - powiedział, chwycił mnie za ramie i przeszliśmy kawałek na bok gdzie inni nie mogli nas zobaczyć - Więc tak. Zasadą każdej czarodziejki jest różdżka, ale ty nie masz jeszcze różdżki więc wystarczą ci te twoje palce. Miałam wykonać jakieś tam ćwiczenie żeby sok przyfruną do nas, ale jak? Jego zdaniem moja moc jest w moich palcach? Nie ważne. Byle się udało. - Ana skup się. Myśl tylko o soku i pamiętaj podnieś rękę do góry w stronę soku. Zatocz małe kółko palcami i kiedy je zatoczysz w myślach mów ,,Przyleć soku do mnie" i kiedy będziesz mówiła w myślach te słowa to ręką którą zatoczyłaś kółko przyciągaj