Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

sport · 7 min czytania

Andriej Kovalchenko

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

(Okolice Lwowa,maleńki domek w pobliżu rzeki,gospodarstwo rolne,starsza kobieta doi pośpiesznie krowe,w sieni domu pakuje,Siergiej wyciaga z szafy do pudła ubrania,matka pośpiesznie podbiega wciska mu mleko ser śmietanę, chleb własnej roboty,patrzy smutnym wzrokiem na syna)

Pani Swietłana:Siergiejku kochany ciągnie cie w obce kraje. Jeszcze cie tam pobiją,wszak tam inne obyczaje. Tam wschodnich chłopaków za wygląd zabijają. Polacy złośliwi są za nic palcami wytykają.

Nosi cię synku po świecie jak zła dola. Mało który Ukrainiec w Polsce żyć podoła. Przecież na stadionach kibic tyran rozrabia. Antysemita i rasista nad gorszymi sobie włada. Jeszcze ciężko cie pobiją do więzienia wtrącą. W życiorysie wyrokiem sądowym srogo ci namącą.

Andriej:Ależ mamo ja tam jadę tylko na parę tygodni. Będę czujny jak kot,nie będzie żadnej zbrodni. Rozbije sobie namiot koło narodowego stadionu. By poczuć polski nastrój koło sportowego panteonu.

(po tych słowach chłopak ucałowawszy matke ukląkł przed nią a ona zrobiła mu na czole znak krzyża.Andriej oglądnął się jeszcze za siebie po czym wyszedł)

SCENA II(Dworzec centralny w Warszawie.Tłumy kibiców oblegają peron i poczekalnie.Andriej wysiada z pociągu z nieufnym wzrokiem. podziwia stacje PKP.Pomimo ,że nie był on pierwszej jakości dla niego był cudem.Ludzie mijając go dziwnie spoglądali na niego i jego "bagaż".Andriej nie rozumiał o co chodzi.)

( W końcu Andrij zbiera się na odwagę i zagaduje jednego z pasażerów) Andriej:Ja przyjechał z dalekiej Ukrainy. Z współgospodarzy pięknej krainy. Nigdy jeszcze nie byłem w waszej stolicy. Szukam pewnej warszawskiej ulicy...

(Mężczyzna tylko pogardliwie spojrzał na chłopaka i prychnął:)

Pasażer:Phi, Ukrainiec brudny tępy i obłudny...

(po czym odszedł bez słowa)

(w myśli)

Andriej:Czemu ci ludzie pałają do mnie taką złością? Kogoś mu zabiłem,że traktował mnie z taką podłością? Inaczej tą Polskę sobie wyobrażałem. Raj na ziemii tu jest naiwnie myślałem. Powtarzałem że będzię wszystko prostsze i łatwiejsze. Od ukraińskiej wegetacji słodsze i przyjemniejsze.

SCENA III:(Andriej idzie ulicą podziwiając Warszawę nucąc sobie staroukraińską piosenkę.Słysząc to kibole zastąpili mu drogę

Kibol 1:Po coś tu przyjechał nieudaczny tępaku banderowy?! Tacy jak ty powinni za wygląd mieć zakaz stadionowy! Nie pozwolimy byś nam zabierał powietrze nasze Polakom Tu jest miejsce tylko dla nas i naszych rodaków.

(po czym powalili go na ziemie.Bijąc go porozrzucali jego rzeczy po całej ulicy)

(po dłuższej chwili przed oczami Andrieja pojawił się zarys jakiejś postaci czarnoskórego mężczyzny próbującego go ocucić)

Muamba:Halo,halo czy może mnie pan słyszy? Proszę coś powiedzieć ledwo pan dyszy.

(owierając wolno oczy) Andriej:Czy ja zemdlałem?Przepraszam za kłopot...

Muamba:To nie było omdlenie.Tylko ostry łomot. Dobrze że nie zrobili z pana ciężkiej kaleki. Ale wrzucili wszystkie pana rzeczy do rzeki. Ale pan chyba nie jest stąd?Mylę się czy mam racje? To polski nacjonalizm mógł wywołać tą całą sytuacje.

Andriej:Przecież po polsku władam dosyć biegle. Długo się go uczyłem, znam go rozlegle. Niczym szczególnym się im nie naraziłem. Tylko staroukraińską pieśń sobie nuciłem... (widząc że męzczyzna jeździ na wózku)

Przepraszam za to…

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%