Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

przyjazn · 7 min czytania

Andy

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Andy

To wydarzyło się naprawdę... ...dawno, choć nie aż tak by zapomnieć jaką krzywdę można wyrządzić komuś nieprzemyślanym słowem, gestem. Mieszkałem wraz z rodziną w ładnym murowanym domu. Byliśmy szczęśliwi i choć nie przelewało nam się to nigdy nie cierpieliśmy głodu czy niedostatku. Ja i moje siostry chodziliśmy do szkoły pomimo, iż w tamtych czasach nie było takiego obowiązku. Nasi rodzice pracowali ciężko, abyśmy mogli zdobyć wykształcenie i żyć kiedyś lepiej niż oni. Przynajmniej tak zawsze mówił ojciec gdy, któremuś z nas nie chciało się odrabiać lekcji czy przykładać do nauki. Ogólnie rzecz biorąc lubiłem chodzić do tego Przybytku Wiedzy Wątpliwej, nawet jeśli czasem katowano nas sprawdzianami czy długimi i trudnymi pracami domowymi. W klasie miałem paczkę świetnych kumpli i wszystko robiliśmy razem, a i reszta ferajny była wporządku, zawsze potrafiliśmy się dogadać. Tylko jedna, jedyna osoba nie pasowała do nas. A był to Andy, chłopak drobnej postury, niski i niepozorny. Mieszkał w rozpadającej się chacie na obrzeżach wsi wraz z ojcem, matką i młodszym rodzeństwem. Byli oni naprawdę biedni i każdy, bez wyjątku musiał pracować w polu by utrzymać rodzinę. Właśnie dlatego Andy nie pasował do nas. Przez to że musiał pracować na roli bardzo rzadko pojawiał się w szkole. Kiedy wreszcie jednak przychodził zawsze siedział sam, z dala od innych i nikt nie kwapił się by pożyczyć Andyemu podręcznik którego on nie miał bo nie było go stać. Dopiero na wyraźne polecenie nauczycielki ktoś z mina męczennika poświęcał się i siadał z nim użyczając mu książki. Na przerwach nikt do niego nie podchodził, nikt z nim nie rozmawiał bo i po co? Żadne z nas nie miało z nim o czym rozmawiać bo przecież tak rzadko się pojawiał że nie było wspólnych tematów. Nic nie wiedział o szkolnych wydarzeniach i nowościach, nigdy nie był „w temacie”, nie rozumiał subtelnych aluzji sytuacyjnych, nie miał pojęcia dlaczego jego „koledzy” zaśmiewają się z byle gestów czy pół-słówek, dla nich znaczących tak wiele. Dlaczego właśnie Andy odstawał? Nikt go nie znał i chyba tak naprawdę to nawet nikt nie chciał. A najbardziej zdumiewające w nim było to, że on się zawsze uśmiechał. Zawsze. Gdy nazywano go odmieńcem- uśmiechał się, gdy widział niechętne spojrzenia kolegów- uśmiechał się, gdy nikt nie chciał mu pożyczyć książki- uśmiechał się i tego nie potrafiliśmy zrozumieć. No bo jak to? Żeby osoba tak nie lubiana i odpychana słała każdemu przy byle okazji promienne uśmiechy? Niebywałe. Ale nikt, nigdy go o to nie zapytał bo Andy odstawał, tak zostało przyjęte i tak już musiało być. Pewnego razu postanowiliśmy całą klasą, że za parę dni zrobimy sobie wieczorem ognisko z kiełbaskami. Miało być świetnie, każdy musiał coś ze sobą przynieść. Zaplanowaliśmy gry, zabawy, tańce...nagle gdy dyskutowaliśmy o szczegółach Andy, który jak zwykle stał z boku, podszedł i zapytał się czy on też mógłby przyjść. Wszyscy popatrzyli na siebie zakłopotani bo jak tu odmówić? W końcu chcąc, nie chcąc on należał do tej klasy. Po chwili, która zdawała się wiecznością ktoś cicho powiedział nieśmiałe, niezdecydowane „tak”. Ale to…

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%