Romans · 5 min czytania
Angel
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Jack wstał zza stołu i pospiesznie udał się w kierunku okna, przez które wlewały się pierwsze promienie wschodzącego słońca, dzięki czemu pokój cały tonął w jasności. -Dziwne. Przecież przed chwilą kogoś widziałem. Znowu mam zwidy....Jak tak dalej pójdzie to skończę w zakładzie dla obłąkanych - pomyślał. Jack jeszcze raz ogarnął cały horyzont dostępny z wysokości okna i udał się w kierunku ulubionego fotela uśmiechając się przy tym. Przecież to nie jest realne. Widziałem postać, która wyglądała jak postać anioła, a teraz widzę tylko blokowisko... -Po prostu muszę mniej oglądać debilnych filmów- westchnął półgłosem popijając łyk poranne kawy. -A teraz popracuję-powiedział sam do siebie włączając laptopa. Uwielbiał ten dźwięk, kiedy ta maszyna budziła się do życia, czuł jakby z nią rozmawiał, adorował ją w pełni. Nagle przez moment wydawało mu się że znowu zobaczył w odbiciu monitora zarys postaci, ale tym razem to zignorował. Postanowił skupić się na pracy przestawiając monitor w taki sposób, aby nie było odbicia z okna. Jack każdego dnia robił wszystko w określonym czasie, według swoich własnych reguł, tylko jemu znanych i tylko przez niego zrozumianych. Działo się tak od czasu, gdy opuściła go żona, kobieta jego życia. -"Tylko Ciebie kocham i nikogo innego nie pokocham nigdy"- mówił jej czule, gdy razem szli każdego dnia, celebrowali każdy wschód i zachód słońca, byli bardzo szczęśliwi. Jack lubił patrzeć w oczy Olivi, a ona lubiła krzątać się nad swoim mężem i patrzeć jak rozkwita u jej boku. Znajomi uważali ich za wyjątkowo udaną parę, parę która zawsze wiedziała czego chce od życia. Tak było do dnia, gdy Olivia musiała nagle wyjechać z Londynu do chorej babci do Polski. Wybrała drogę powietrzną, mimo nalegań męża, aby pojechała koleją. -Nie martw się kochanie-samoloty są najbezpieczniejsze na świecie… -Zawsze mu to powtarzała. Wiedział, że nie może jej zatrzymać, jednocześnie bardzo pragnął, aby została. Czuł, że to może być ich ostatnie rozstanie… Na twarzy Jacka pojawiły się dwie krople łez… -Dlaczego mi to zrobiłaś? Dlaczego Bóg mi Ciebie zabrał? Dlaczego??? - nie umiał już udawać, że się z tym pogodził. Ja nie chcę być sam, bez