Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Fantastyka · 6 min czytania

Angel cz.2

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Rozdział 1,,Goście” Rilley otworzyła oczy. Leżała na trawie w parku a obok niej leżał pistolet. Upuszczony w pośpiechu. -Czy nic ci nie jest- usłyszała pełen troski głos dochodzący z tyłu. Rilley próbowała wstać, lecz jej nogi odmówiły posłuszeństwa. - Pomogę ci- Rilley czuła, że ktoś podnosi ją, niesie przez dróżkę i sadza na ławce. Rilley czuła jak wali jej serce. Nadal nie mogła otrząsnąć się ze strachu. Celowano do niej z broni! Była o krok od śmierci. A wszystko to przez głupi test! -Dziękuję ci bar…- Rilley zaniemówiła. Obok niej na ławce siedział anioł. A raczej anielska istota. Dziewczyna mogła mieć około 15 lat. Miała długie blond loki, jasną cerę i wielkie oczy koloru nieba. Uśmiechała się wesoło. Ubrana była w śnieżno białą sukienkę o kolan i białe klapki. Na szyi zawiesiła złoty krzyżyk. - Och, nie ma za co! Każdy by tak postąpił na moim miejscu.- powiedziała nieznajoma. Miała melodyjny, delikatny głos.- Jestem Angel, a ty? -Rilley. -Ładnie… Co chciały od ciebie te dziewczyny? Chyba nie należysz do ich klubu. -Jakbyś zgadła. To długa historia. -Ja mam czas. A długie historie są zazwyczaj najciekawsze! -To usiądź wygodnie. To był piękny słoneczny dzień…

Rilley wracała do domu szczęśliwa jak nigdy. Prawie całkowicie zapomniała o incydencie w parku. A to wszystko dzięki Angel. Ona była niezwykła! Wysłuchała historii Rilley nie przerywając ani razu, a potem zabrała dziewczynę na długi spacer do ulubionych miejsc Rilley. Rozmawiały ze sobą, śmiały się jakby znały się od lat. Rilley czuła się odmieniona. Dochodziła właśnie do bramy rezydencji. -Dzień dobry Tom. -Witam Rill. I jak świadectwo? Rilley wyciągnęła certyfikat i podała przez okienko stróżówki. -No, 100%! Rodzice będą dumni! -Nawet nie zauważą. Jak zawsze.. -Och, młoda nie przesadzaj. Na pewno zauważą. A teraz leć do domu. I wpadnij jak będziesz chciała pogadać. -Jasne, że wpadnę. Miłego stróżowania. Rilley przeszła przez drogę i zadzwoniła do drzwi. Otworzył lokaj. -Witam panienko Tuner. Jak minął dzień w szkole? -Bardzo dobrze, Alfredzie. Gdzie rodzice? -Są na tarasie i czekają na panienkę. Rilley skierowała się do wielkiego salonu, z którego wychodziło się na taras. Zauważyła swoją matkę rozmawiającą z jakąś wysoką, chudą panią obwieszoną złotem i ojca śmiejącego się z dowcipu rzuconego przez grubego, wąsatego jegomościa w czarnym garniturze. -Tak, to obraz Picassa. Dostałam go w prezencie na 15 rocznicę ślubu. A i oto Rillelna! Matka podeszła do dziewczyny i ucałowała ją w policzek. -Kochanie to moja przyjaciółka Klarysa Julliet Revaldi i jej szanowny mąż Henry. -Bardzo mi miło panią poznać. -

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%