Fantasy · 8 min czytania
Angels in the dark
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Rozdział 1 Nocna Tragedia Słońce zachodziło już po linie horyzontu, a ostanie promienie słoneczne wpadały przez okno małego pomieszczenia. Pomieszczenia będącego w rzeczywistości pokojem, mimo iż same umeblowanie o tym nie świadczyło. Większość mebli która znajdowała się w nim, pochodziła z XVII wieku. Jednym z nich była szafa, znajdująca się pod ścianą, do której zmierzała dziewczyna o blond włosach. Nie było to takie proste, jak by mogło się wydawać gdyż na jej drodze widniały przeszkody, w formie rzeczy, które mimo chodem utrudniały to dojście. Należy dodać że były one porozwalane, na całej długości pokoju. Wśród nich znajdowały się: skarpetki, stringi, oraz inne części bielizny intymnej, wliczając w ten skład również odzież wierzchnią. Sama właścicielka, do której należał ten pokój, była osobą drobną , o długich blond włosach, które sięgały do pasa, i dużych brązowych oczach, którymi spoglądała na otaczający ją świat. W dniu dzisiejszym ubrana była w czarną bluzkę z odpinanymi rękawami, komponującą ze spodniami, z rozszerzanym dołem, tegoż samego koloru, które przylegały do jej zgrabnych nóg, jedynym elementem bez okrycia, pozostawały bose stopy. Poruszając się niczym baletnica, zbierała swoje porozwalane rzeczy. Mimo wszystkiego, nie przypominała sobie, żeby ona sama była sprawcą , tego całego bałaganu.
- Ktoś tu musiał być? – pomyślała w duchu, układając już ostaną rzecz na półce, Chwile później, rozległ się krzyk, który odbijał się echem po całym mieszkaniu. Brązowooka która przed chwilą była na kuckach, automatycznie się wyprostowała , i zbiegła tak szybko, na ile jej siły pozwoliły po krętych schodach. Kiedy znalazła się na miejscu, widok który teraz roztaczał się przed jej oczami, jeszcze bardziej ją zszokował, niż jej ciotkę, która obecnie stała tuż obok niej . W kuchni, było pełno krwi, która swój początek miała na szafkach, a kończyła się na podłodze, gdzie nie gdzie tworzą wielkie kałuże, koloru czerwonego.
- Wiesz może co się tu wydarzyło? - odezwała się ciotka, która jako pierwsza z pośród nich odzyskała głos. - Ja, ja naprawdę nie mam pojęcia .- odpowiedziała blądwłosa, którą jakby ktoś przed chwilą wyrwał z transu. W odpowiedzi na to, towarzyszyło tylko machnięcie rękom. Chwile później można było zobaczyć już , jak kobieta kieruje swoje kroki w kierunku łazienki. - A niemal bym zapomniała, w tej samej chwili, co zobaczyłam krew umarło niemowlę – rzuciła przez ramię. Reakcja, jaką wywołała ta wiadomość na brązowookiej była taka, iż ta stanęła jak wmurowana, co powodowało że nie była zdolna do jakiegokolwiek ruchu, a tym bardziej wypowiedzenia słowa. Najdziwniejszym faktem było to, że kiedy ciotka wróciła trzymając mopa w rękach, a żeby wytrzeć krew, po zdarzeniu ani nie było już śladu, jakby to był jakiś sen. Do stojące w miejscu dziewczyny, nie docierały nadal żadne bodźce zewnętrzne . Stan ten trwał jeszcze z jakieś 15 minut. Kiedy doszła to siebie spojrzała, na stojącą kobietę obok siebie. - Ciociu?.. -zapytała nie pewnie ,- Czy to niemowlę, no ono naprawdę nie żyje?- co prawda słowa te z trudem przechodziły jej przez gardło, ale chciała się upewnić czy aby ciotka sobie z niej żartów nie stroi. - Tak, to prawda, ale myślę że najgorsze jest to że w niewyjaśnionych okolicznościach-wyedukowała spokojnym tonem. - Jak to jest możliwe, no że nie w wyjaśnionych okolicznościach, no bo..,to takie dziwne – pokręciła z niedowierzaniem głową. - Trudno mi to określić, niestety nie należę od osób które, zajmują się badaniem zjawisk nadprzyrodzonych. - Uważam że powinnaś iść się położyć – dodała po chwili. - Może masz rację – odpowiedziała dziewczyna, udając się następnie do swojego pokoju. Kiedy już znalazła się w środku, miała zamiar się położyć, a żeby poszukać jakiekolwiek, racjonalne wytłumaczenie, dzisiejszych wydarzeń. Kiedy praktycznie usiadła już na swój tapczan, w tej że chwili, w kącie pokoju można było dostrzec pojawiający się blask, który z każdą…